Offcanvas Info

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

KURSY | TELEFONY | TORTY | ELEKTRO | FINANSE | MODA | KOMÓRKI | AGD | WAKACJE | UBRANIA | BEZPIECZEŃSTWO
Zapewne każdy, kto nie jest tylko teoretykiem ekonomii lub psychologii oraz innych nauk zajmujących się w jakiś sposób życiem społecznym, lecz potrafi realnie spojrzeć na życie, wie, że nie każdy i nie zawsze może znaleźć taką pracę, która będzie go satysfakcjonowała.Osobiste plany oraz pragnienia często przegrywają w zderzeniu z rzeczywistością. Oczekiwania pracodawców i aktualne potrzeby rynkowe mają się nijak do ambicji poszczególnych pracowników. Tylko najbardziej wytrwali oraz tacy, którym dopisze szczęście, mogą liczyć na realizację swoich zawodowych zamierzeń. Przekonywanie ludzi, że jest inaczej i że żyjemy w czasach, gdy każdy może mieć wymarzoną pracę jest, delikatnie rzecz ujmując, nieporozumieniem i prowadzi tylko do frustracji. To natomiast powoduje, że nielubiana praca jaką często trzeba podjąć wydaje się jeszcze bardziej uciążliwa. Łatwo można się przekonać, jak się rzeczy mają. Wystarczy przejść się po różnych fast-foodach, wielkich sieciach kawiarń czy nawet hipermarketach. Gdyby udało nam się porozmawiać z pracownikami, okaże się szybko, że większość z nich ma wyższe wykształcenie. Zapewne żadna z tych osób rozpoczynając studia nie planowała takiej ?kariery zawodowej?. Iluż tam magistrów ekonomii! Mamy za sobą lata wielkiego pędu ku studiom wyższym, niezależnie od realnych możliwości i zdolności poszczególnych osób. Czasy, w których mówiono, że aby mieć dobrą pracę trzeba mieć wyższe wykształcenie. Skutek takich obietnic widać we wspomnianych sieciach. W tym cyklu artykułów proponuję zastanowić się nad swoim realnym stosunkiem do pracy i nad tym co zrobić, gdy praca ta daleka jest od ideału. Sytuacja taka jest niestety udziałem znacznej części pracowników, a medialne wypowiedzi przeróżnych ?ekspertów? tylko pogłębiają niezadowolenie. Mają bowiem taką samą wartość merytoryczną jak reklama proszku do prania. Trzeba zdawać sobie sprawę z wielu czynników wpływających na to, iż wykonywana aktualnie praca wydaje się niesatysfakcjonująca. Pierwszym z nich są nierealne obietnice społeczne, o których wspomniałem. Nie każdy przecież może być kierownikiem lub menedżerem, choć wielu ukończyło studia z zakresu zarządzania. Przykłady z innych branż można tutaj mnożyć, ale myślę, iż każdy zrozumie o co mi chodzi. Mam nadzieję, że nie urażę nikogo z młodszych czytelników, lecz muszę wyraźnie zaznaczyć, że gdy ma się lat dziewiętnaście lub dwadzieścia i podejmuje decyzję o wyborze kierunku studiów, tak naprawdę nie ma się najmniejszego pojęcia na co się człowiek decyduje. Często wyobraźnia a realny charakter przyszłej pracy to dwie całkiem różne rzeczy. Zakładając oczywiście, że po ukończeniu studiów taką pracę się otrzyma. Innymi słowy młody człowiek nie jest w stanie podjąć racjonalnej decyzji dotyczącej swojego przyszłego zawodu. Można też obserwować swoiste mody na pewne kierunki. Mody te dyktują ponoć ?potrzeby rynku?. Jeśli nawet tak jest, to zwykle po pięciu latach potrzeby rynku się zmieniają i pozostaje tylko cała masa absolwentów z dyplomem modnego kierunku. Nie pozostaje wtedy nic innego, jak szukać jakiejkolwiek pracy.Tak narasta frustracja. Niezadowolenie z pracy przekłada się na niski poziom motywacji. Każdy z pozoru wykonuje swoje zawodowe obowiązki, jednak większa część jego sił psychicznych i intelektualnych jest ukierunkowana na oczekiwanie chwili, w której skończy się dzień pracy i można będzie wrócić do domu. Takie nastawienie utrzymuje się przez lata, a często pozostaje na całe życie. Nie jest normalne to, że trzydziestolatkowie, a czasem nawet młodsi pracownicy, odliczają dni do emerytury! Człowiek niezadowolony przestaje być kreatywny nie tylko w pracy, ale też w życiu prywatnym. Już dawno psychologowie odkryli, że jest to system naczyń połączonych. Im wyższa kreatywność w jednej dziedzinie, tym wyższa w innych. Lepiej wypoczywa osoba zadowolona ze swojej pracy, lepiej pracuje ktoś kto ma interesujące hobby. Pracodawcy i specjaliści w zakresie HR prześcigają się w tworzeniu systemów motywacyjnych. Jest to niezmiernie ważne i potrzebne, jednak najwięcej zależy od samego pracownika, od tego jak on sam będzie postrzegał swoją pracę i kształtował stosunek do niej. Bez tego niewiele pomogą nawet najlepsze systemy motywacji. Należy jeszcze rozróżnić dwie rzeczy. Nie zawsze dobrze płatna praca to jednocześnie praca satysfakcjonująca. O ile można przyjąć, że praca źle opłacana zawsze będzie postrzegana jako mało atrakcyjna, o tyle dobrze płatna praca nie musi wcale być lubiana przez pracownika. Na satysfakcję zawodową składa się wiele czynników, a system wynagrodzeń jest tylko jednym z nich. Każda nawet najlepsza praca, taka, która na co dzień wydaje się dobra i generalnie jest się z niej zadowolonym, może momentami wydawać się nużąca. Trudno oczekiwać, by każdy dzień był pełen pozytywnych wrażeń. Można więc przyjąć, że oprócz grona stale niezadowolonych pracowników, są także tacy, którzy są niezadowoleni okresowo. W tym przypadku także warto podjąć odpowiednie kroki, by praca na nowo nabrała atrakcyjności. W kolejnym artykule z tego cyklu postaram się pokazać dokładnie jak skutecznie radzić sobie z nielubianą pracą. Być może większość z nas jest skazana na wykonywanie nieciekawego zawodu, lecz nikt nie jest skazany na nieustanne niezadowolenie. Pracę nie zawsze można zmienić, natomiast swoje odczucia - tak! Obecnie wiele osób stara się poprawić swój wygląd zewnętrzny.Stosują mniej lub bardziej racjonalne diety, chodzą na siłownię i uprawiają przeróżne inne sporty. Wszystko po to, by być zdrowszym fizycznie i mieć choć trochę lepszą sylwetkę. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że można także kształtować swoją psychikę, a nasze nastawienie psychiczne do wielu spraw leży niejako w naszych rękach. Można powiedzieć, że praca nad swoim wnętrzem leży odłogiem. Często wolimy obwiniać wszystkich ludzi wokół albo doszukiwać się jakiś zewnętrznych przyczyn niepowodzeń, zamiast poświęcić czas i energię zużywaną na narzekanie i złoszczenie się na to, by zmienić swoje wewnętrzne nastawienie. Przyjmujemy za pewnik, iż nasze ciało można do pewnego stopnia przekształcać stosując odpowiednie bodźce, natomiast uczucia traktujemy jako niezmienne. Jest to tym bardziej dziwne, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że zmieniają się one częściej i o wiele szybciej niż nasze ciało. Przed kilkudziesięciu laty kładziono mocny akcent na kształtowanie charakteru. Potem ta tendencja zanikła. Można powiedzieć, że winę za ten stan rzeczy ponoszą po części sami psychologowie, którzy zaczęli przekonywać społeczeństwo, iż tłumienie uczuć jest niezdrowe i prowadzi do różnych zaburzeń. W tej kwestii mieli oczywiście rację, jednak przyczynili się pośrednio do tego, że ludzie przestali czuć się odpowiedzialni za swoje stany emocjonalne. Odwołując się do znanego powiedzenia ? wylano dziecko z kąpielą. Zamiast szukać lepszych metod pracy nad sobą, zaczęto powszechnie hołdować infantylizmowi. W międzyczasie wielu czołowych badaczy budowało bardziej racjonalne systemy pracy nad własnym charakterem, lecz skoro już raz w otoczce naukowej zwolniono ludzi z odpowiedzialności za swoją psychikę, wyniki tych prac nie znalazły już powszechnego zrozumienia ani oddźwięku społecznego. Skutki takie stanu rzeczy można obserwować do dziś. Jednym z nich jest także negatywne nastawienie do wykonywanej pracy. Co więcej, niedojrzałość społeczeństwa pogłębia się. Infantylni rodzice wychowują infantylne dzieci, a te gdy dorosną stają się niedojrzałymi pracownikami niezdolnymi dostrzec pozytywnych aspektów swojej pracy. O ile w poprzednim artykule wspomniałem o przyczynach zewnętrznych takiego stanu rzeczy, o tyle teraz podkreślam aspekt wewnętrzny. Nikt z nas nie spowoduje, że z dnia na dzień zmieni się sytuacja na rynku pracy. Może jednak diametralnie zmienić swoje podejście do wykonywanego zawodu. Pierwszym i podstawowym krokiem prowadzącym do zmian jest racjonalny namysł nad własną sytuacją. Nie należy tego mylić z tym, co w psychologii nazywa się racjonalizacją. Racjonalizacja polega na tłumaczeniu w pozornie racjonalny sposób swoich niedojrzałych zachowań. Nam natomiast chodzi o obiektywne przyjrzenie się własnej sytuacji. Trzeba się zgodzić z tym, że tłumienie uczuć jest złe. Ta teza już dawno została udowodniona. Skoro tak to faktyczny stan naszych uczuć trzeba też wziąć pod uwagę. Czasem natykam się na porady sugerujące, iż najprostszą drogą do pogodzenia się z nielubianą sytuacją (w tym wypadku pracą) jest wmawianie sobie czegoś wręcz przeciwnego. Komuś, kto nie lubi swojego szefa radzi się, aby powtarzał często: ?Mój szef to wspaniały człowiek? itp. Podobne propozycje można znaleźć zarówno na stronach internetowych jak i w tanich poradnikach zalegających księgarnie. Jeśli wystarczająco długo będziesz sobie wmawiał, że jesteś bogaty ? to staniesz się bogaty! Trudno nawet komentować podobne niedorzeczności! Nie zmienimy swoich odczuć ani poprzez ich tłumienie, ani też przez wmawianie sobie czegokolwiek. To drugie jest w zasadzie także tylko formą tłumienia. Zamiast tego lepiej przyjrzeć się sobie i swojej sytuacji oraz postawić sobie kilka pytań. Co naprawdę tak bardzo przeszkadza mi w polubieniu mojej pracy? Dlaczego mój przełożony lub współpracownicy wydają się tak bardzo antypatyczni? Jakie są moje zawodowe oczekiwania? itd. Trzeba na te pytania odpowiadać wielokrotnie. Najlepiej wyznaczyć sobie kilkanaście minut raz w tygodniu i regularnie wracać do postawionych problemów. Później, po przemyśleniu wszystkiego, zapisać to w jakimś zeszycie. Raz w miesiącu porównajmy wszystkie odpowiedzi. Zapewne zdziwi nas fakt, iż w miarę upływu czasu będą się one zmieniać. Prawdopodobnie staną się nieco mniej negatywne. Koniecznym warunkiem przemiany jest jednak absolutna szczerość wobec samego siebie. Nie starajmy się na siłę upiększać rzeczywistości ani pisać rzeczy niezgodnych z naszymi uczuciami. Pod wpływem tych refleksji natężenie naszych negatywnych emocji zmaleje. Będzie to proces rzeczywistej przemiany a nie tłumienia. Potrzebne jest w tym miejscu małe wyjaśnienie. Pisząc o negatywnych emocjach mam na myśli sposób ich przeżywania a nie ocenę moralną. Jest to ważne rozróżnienia dla osób wierzących, które mogą mieć opory przed uznaniem w sobie takich uczuć. Jednak zgodnie z nauką Kościoła i założeniami czołowych teologów, uczucia nie podlegają ocenie moralnej, jedynie czyny. W tej kwestii psychologowie zgadzają się jednomyślnie z teologami. Nie trzeba więc obawiać się tego, co się czuje. Taka krótka praca nad sobą nie stanowi wielkiego problemu nawet dla kogoś, kto jest bardzo zabiegany. Za to może przynieść wiele pozytywnych korzyści. Nawet ograniczenie się do tego da już dużo, ale dobrze będzie, jeśli zrobimy nieco więcej.  Zapewne Czytelnicy będą się zastanawiać, dlaczego sam fakt spokojnego rozważania swoich odczuć i motywów związanych z pracą może tak bardzo wpłynąć na zmianę nastawienia psychicznego.Spróbujmy odwołać się do porównania z małymi strumykami, które odzwierciadlają poszczególne stany emocjonalne w naszym wnętrzu. Jeśli do jakiegoś strumyka zacznie wpływać więcej wody, to automatycznie poszerzy on swoje koryto i zacznie płynąć szybciej. Może wówczas połączyć się z innymi strumieniami i w rezultacie utworzyć zaczątek dużej rzeki. Jeśli natomiast strumyk nie będzie znikąd zasilany, a jego źródło będzie małe, to z czasem może wyschnąć. Podobnie rzecz się ma z naszymi uczuciami. Często sami podsycamy w sobie niechęć do pewnych rzeczy. Nie lubimy naszej pracy, więc ciągle przypominamy sobie w jakiej to jesteśmy niekorzystnej sytuacji, jak bardzo nasz szef jest niekompetentny. Nikt nas nie docenia. Każdy nowy dzień jest witany z niechęcią. Tak właśnie utrwala się nasze nastawienie. Dzień po dniu, rok po roku. Jeśli w pewnym momencie zaczniemy sobie uświadamiać subiektywność tych odczuć i fakt, że taka postawa nic nie daje, a jedynie powoduje większą frustrację ? wody w strumieniu zacznie ubywać. Stanie się mniej rwący i nie będzie już porywał nas ze sobą. Kolejnym krokiem będzie próba znalezienia pozytywów w naszej pracy. Każde zajęcie ma jakieś dobre strony. Trzeba je tylko wyszukać. Wiem, że może się wydawać, iż takie rzeczy łatwo się doradza. Mając za sobą kilka lat praktycznego doświadczenia związanego z wykonywaniem nielubianej i często źle zaplanowanej przez przełożonych pracy, zdaję sobie sprawę z siły frustracji i gniewu, jaka może ogarniać człowieka w tej sytuacji. Tym bardziej trzeba się zdobyć na wysiłek, by narastający gniew nie niszczył nas i naszych najbliższych. Czasem dopiero w momencie, gdy nabierzemy dystansu będziemy mogli zdobyć się na konieczne zmiany. Desperacja nie jest dobrym doradcą w sprawie poszukiwania innej pracy! Co może być takim pozytywem? Weźmy taki oto przykład. Posiadamy wyższe wykształcenie, sporą wiedzę i pewne ambicje intelektualne. Z powodu różnych złożonych czynników przyszło nam pracować fizycznie. Dzień po dniu machamy łopatą albo młotkiem, a godziny dłużą się niemiłosiernie. W głowie ciągle pozostaje świadomość, że nie rozwijamy się zawodowo. Marnujemy nasze zdolności. Dowiedziono już dawno, że dla człowieka o ponadprzeciętnym poziomie inteligencji monotonna praca fizyczna, w której nie ma miejsca na kreatywność, jest prawdziwą psychiczną torturą. W pełni może to zrozumieć tylko ktoś, kto był w podobnej sytuacji przynajmniej przez kilka lat. Sprawa wygląda po prostu beznadziejnie! Gdzie tu znaleźć pozytywy? Trzeba szukać, a zawsze się coś znajdzie. Choćby fakt, że dzięki takiej pracy poprawia się nasza kondycja fizyczna. Kolejny plus polega na tym, że kończąc pracę mamy zupełnie wolny umysł na resztę dnia. Nie musimy myśleć nad nowymi rozwiązaniami, nad tym jak przeprowadzić trudną rozmowę z inwestorem, klientem itd. Dzięki temu można podjąć wysiłek samokształcenia lub pójść na jakieś dodatkowe studia podyplomowe lub ukończyć zaocznie inny kierunek. Być może pozwoli nam to w przyszłości znaleźć lepszą pracę. Mimo, że są to proste wskazówki (można je nawet określić jako banalne) niewiele osób z nich korzysta. Wolą żyć we frustracji niż spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Zdolność patrzenia na życie pozytywnie to też swego rodzaju sztuka. Trzeci ważny krok, jaki należy zrobić, to szukanie pozytywnych skojarzeń z pracą. Nic tak nie ułatwia życia jak świadomość drobnych przyjemności. Może to być dla przykładu przerwa śniadaniowa. Dobre śniadanie, jakie wówczas zjemy, lub kawa to może nie są czynniki o dużym potencjale motywującym, ale pomagają. Wstając rano nie myślmy o tym, że oto po raz kolejny idziemy do nielubianej pracy. Idziemy na dobre śniadanie lub, by napić się z kolegami kawy. Być może znajdą się jeszcze jakieś inne drobnostki, które przyjdą nam do głowy. Warto włączyć je do swojego wewnętrznego systemu motywacji. Każdy ze wspomnianych trzech kroków jest prosty i nie powinien nastręczać wielkich trudności. Za to korzyści, jakie można odnieść z wprowadzenia ich w życie, są ogromne. Czasami najprostsze sposoby są najskuteczniejsze. Pisząc na ten temat, nie miałem bynajmniej zamiaru zachęcać kogokolwiek do pozostawania w niesatysfakcjonującej pracy. Należy wykorzystać wszystkie okazje do zmiany jej na lepszą. Mam jednak świadomość, że nie zawsze jest to możliwe. Często potrzeba kilku lat, by znaleźć coś ciekawszego. Dodatkowym czynnikiem jest ciągle jeszcze niepewna sytuacja na rynku pracy. Stanowisko, które dziś wydaje się atrakcyjne, można łatwo stracić za kilka miesięcy i wówczas będziemy całkowicie pozbawieni pracy. W związku z tym decyzja o porzuceniu dotychczas zajmowanego stanowiska może wydawać się nazbyt ryzykowna. Zapewne specjaliści będą przekonywać, że człowiek wykształcony i przedsiębiorczy zawsze znajdzie dobrą pracę. Wspomniana w pierwszym z artykułów średnia wykształcenia w różnych sieciach szybkiego żywienia i hipermarketach stawia tę teorię pod znakiem zapytania. Wątpię, aby wszystkim tym osobom brakowało przedsiębiorczości. Właśnie dlatego lepiej podjąć starania, by nielubiana praca nie wydawała się aż tak nieatrakcyjna. Energia tracona każdego dnia na tłumienie narastającego gniewu może być o wiele lepiej wykorzystana. Być może będzie nam potrzebna w chwili, gdy zaistnieją korzystne warunki do zmiany miejsca zatrudnienia. Źródła: E. SULIMA (red.), Edukacja a rynek pracy młodzieży, WUwB Białystok 2008. D. T. KENRICK, S. L. NEUBERG, R. B. CIALDINI, Psychologia społeczna, tłum. A. Nowak, O. Waśkiewicz, M. Trzebiatowska, M. Orski, GWP Gdańsk 2002.