Offcanvas Info

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

KURSY | TELEFONY | TORTY | ELEKTRO | FINANSE | MODA | KOMÓRKI | AGD | WAKACJE | UBRANIA | BEZPIECZEŃSTWO
Każdy poważny problem ma w sobie dużą dawkę siły destrukcyjnej. Krytykowane przeze mnie metody radzenia sobie z problemami próbują pomniejszać lub całkowicie ignorować tę siłę. W rezultacie wcale nie prowadzą do wzrostu osobowości, a tylko włączają mechanizmy tłumienia negatywnych uczuć. To nigdy nie jest dobre. Nie tylko powoduje zubożenie emocjonalne i sprawia, że człowiek porusza się zaledwie po powierzchni własnych uczuć, ale także może stać się po wielu latach zarzewiem licznych chorób psychosomatycznych. Nie mówiąc już o niemożności wykorzystania zaawansowanych technik stymulowania podświadomości w pracy zawodowej. Innym niebezpieczeństwem, z którego autorzy prostych poradników zupełnie nie zdają sobie sprawy, jest narastające w głębi napięcie psychiczne. W takich wypadkach osoba wyjątkowo ?dobrze radząca sobie z problemami? według scenariusza nakreślonego przez panią Bryksę, nagle po latach załamuje się przy pozornie błahej trudności. Łatwo to zrozumieć, gdy odwołamy się do przysłowia o przebranej miarce. Sam znam kilka przypadków, gdy takie nagłe załamanie skończyło się samobójstwem lub próbą samobójstwa. Nie zawsze musi wyglądać to tak drastycznie, niemniej jest niebezpieczne. W rozmowach z osobami zajmującymi się pomocą psychologiczną, jakie miałem okazję niegdyś prowadzić, to zjawisko również pojawiało się nader często. Magdalena Bryksa oraz wielu innych trenerów osobistych zachęcają nas do uzmysłowienia sobie celów, które chcemy osiągnąć. Brzmi dobrze? To teraz wyobraźmy sobie człowieka postawionego wobec śmierci bliskiej choroby. Czego będzie chciał? Oczywiście tego, by cofnąć to co się stało. By ta osoba żyła. Na to wspomniani trenerzy odpowiedzą nam, że cel musi być realny. Tylko co z tego? Czy w ten sposób rozwiążą problem tego człowieka? Wątpię. Raczej umyją ręce i uznają, że nie da mu się pomóc z jego własnej winy. Nie chce się zmienić! Możemy w tym miejscu pogratulować im nie tylko wiedzy i doświadczenia, ale również wrażliwości. O wielkości człowieka świadczy jego zdolność do zmierzenia się z destrukcyjnymi siłami swojej osobowości, a nie ucieczka od nich za pomocą kilku prostych trików. To, co naprawdę trzeba zrobić w takich rozpaczliwych sytuacjach, to zejść w głębię wszystkich odczuwanych negatywnych uczuć. Stanąć z nimi oko w oko. Wręcz pozwolić sobie na rozpacz. Na podstawie licznych obserwacji, własnych doświadczeń oraz lektury fachowych publikacji byłbym skłony uznać, że najtrudniejszym elementem strategii radzenia sobie z własnymi problemami jest uznanie potrzeby zmierzenia się z negatywnymi uczuciami. Z silnymi lękami czy też smutkiem, a nawet rozpaczą. Na nic będzie wyznaczanie sobie mniej lub bardziej ambitnych celów, jeśli naszą wewnętrzną siłę będą u korzeni podcinać te nieprzepracowane uczucia. Wówczas można uczestniczyć w przeróżnych warsztatach, podjąć współpracę z trenerem osobistym, czy też narzucić samemu sobie określone wymagania, a i tak nic się nie osiągnie poza wewnętrzną pustką i odstręczającą osobowością. Każdy z nas, jeśli tylko wysili pamięć, na pewno przypomni sobie kogoś takiego z kim się zetknął. Na pozór dużo energii i zadziwiająca chęć działania. Nieustanny entuzjazm. Jednocześnie obcując z takim człowiekiem mamy ledwo wyczuwalne wrażenie sztuczności. Ucieczka od negatywnych emocji nigdy nie będzie dla nas dźwignią rozwoju. Ani zawodowego ani osobistego. Wręcz przeciwnie. Tylko nas zuboży. Modny ostatnio wzorzec zawsze uśmiechniętego pracownika stawiającego sobie ambitne cele jest może i kuszący, ale nazwijmy rzecz po imieniu ? jest też nieludzki! Trzeba w tym miejscu poruszyć jeszcze jedną kwestię. Mianowicie - alkohol i narkotyki jako sposób na ucieczkę od problemów. Pozwolę sobie napisać rzecz niepopularną. Obecnie zarówno propagatorzy zdrowego trybu życia, jak i sami psychologowie usilnie przestrzegają nas przed alkoholem i narkotykami. Odnośnie narkotyków w zasadzie nie ma o czym dyskutować. Szybko uzależniają i prowadzą do wyniszczenia fizycznego i psychicznego. Z alkoholem sprawa nie jest wcale tak oczywista. Czy alkohol rozwiąże nasze problemy? Oczywiście, że nie! Jego nadużywanie tylko zwiększy ich ilość. Jednak w pewnych sytuacjach, od czasu do czasu i zgodnie z zasadami autokontroli (o której będzie jeszcze sporo powiedziane) niewielka ilość alkoholu może w sytuacjach silnego napięcia psychicznego czasowo pomóc. Nieprzypadkowo osobom, które właśnie przeżyły silny wstrząs, proponuje się ?coś mocniejszego?. Jest to właściwa reakcja. Nie chciałbym zostać źle zrozumianym. Powyższa uwaga nie ma za zadanie ani promowania alkoholizmu ani też rozwiązywania problemów za pomocą napojów wysokoprocentowych. Wskazuje tylko na wyniki badań, które pokazują, że niewielka ilość alkoholu od czasu do czasu działa rozluźniająco na układ nerwowy. Jeśli ktoś musi się napić dziennie, bo ?ma stresującą pracę? to jest to sygnał, że właśnie pić nie powinien. Nawet niewielkie ilości alkoholu wypijane każdego dnia prowadzą szybko do uzależnienia. Jak można wywnioskować z analizy przeprowadzonej przez Frankena osoby, u których dominują negatywne nastroje, szybciej się uzależniają i to one powinny szczególnie ostrożnie podchodzić do alkoholu. Tak oto wracamy do punktu wyjścia, czyli do konieczności przepracowania swoich negatywnych emocji. Nie mogą być negowane, nie mogą też zostać odsunięte na bok poprzez używki. Zepchnięte w podświadomość nadal w rzeczywistości będą dominowały w naszym życiu. Trzeba się z nimi zmierzyć. cdn. Źródła: D. Dwyer, Bliskie relacje interpersonalne, tłum. M. Trzebiatowska, GWP Gdańsk 2005. R. E. Franken, Psychologia motywacji, tłum. M. Przylipiak, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Gdańsk 2005. http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=553