Offcanvas Info

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

KURSY | TELEFONY | TORTY | ELEKTRO | FINANSE | MODA | KOMÓRKI | AGD | WAKACJE | UBRANIA | BEZPIECZEŃSTWO
Wszystko, co zostało napisane w poprzedniej części, prowadzi nas do prostego stwierdzenia: Mogę dalej żyć i walczyć mimo poniesionej straty! To stwierdzenie powinno stać się fundamentem pozytywnej części pracy nad sobą. Jeśli dochodzimy do punktu, w którym stopniowo potrafimy już przyjąć je do wiadomości, to znak, że przechodzimy z fazy żałoby do fazy pracy pozytywnej. To proste zdanie wyraża bardzo dużo. By dojrzeć do jego akceptacji musimy najpierw starać się mocno zgłębiać nasz ból, lęk i wszystkie te emocje, które zwykle towarzyszą stracie. Należy to robić w specjalnie wydzielonym czasie. Jeśli wszystko przebiega dobrze, to w pewnym momencie doświadczymy czegoś, co można określić dotknięciem dna. Wtedy cały proces nabiera odwrotnego kierunku. Jest to doświadczenie, które trudno opisać czy przekazać drugiemu człowiekowi w formie werbalnej. Tylko bezpośrednie doznanie pozwala zrozumieć na czym polega. U niektórych osób może być punktem przełomowym i jednorazowym silnym przeżyciem, a u innych będzie zachodziło bardziej ewolucyjnie i nie będzie miało aż tak nagłego przebiegu. Widocznym znakiem jest spojrzenie na swoje życie oraz wytyczone sobie cele z zupełnie nowej perspektywy. Wprawdzie negatywne emocje nie znikają tak po prostu z dnia na dzień, ale ma się już wówczas do nich zupełnie inny stosunek. Pojawia się większy dystans do samego siebie i własnych subiektywnych przeżyć. Nie usiłuje się już ich zepchnąć w podświadomość, lecz akceptuje jako integralną część swojego życia i osoby. Przypominam jednak, że jest to doświadczenie związane z pracą nad sobą w czasie przeżywania poważnych trudności lub doświadczania dużej straty. Nie można go oczekiwać za każdym razem i podczas przepracowywania każdej drobnej trudności. Najważniejsze nad czym teraz trzeba się zastanowić jest pytanie, dlaczego to doświadczenie jest udziałem tak niewielu ludzi. Czyżby było swoistym przywilejem? Może zależy od wrodzonej konstrukcji psychicznej lub od wychowania? Po części tak, choć nie stawiałbym sprawy w ten sposób. Niektórym osobom będzie to przychodziło łatwiej właśnie dzięki czynnikom wymienionym powyżej. Jednak nie oznacza to, że wszyscy inni skazani są na porażkę. Po prostu będą musieli włożyć więcej pracy w to, by dojść do tego stanu. Podstawowej przyczyny tego, iż opisany stan jest zjawiskiem tak rzadkim, należy szukać gdzie indziej. Zazwyczaj chodzi o brak cierpliwości i wytrwałości, jak również pewnego minimum właściwej edukacji na temat własnych uczuć i pracy nad nimi. Tzw. populistyczna psychologia, na której opiera się obecnie większość reklamowanych kursów, coaching, NLP, itp., prowadzą do zamętu i dezorientacji. Dziś praca nad sobą brzmi staromodnie, a jednocześnie propagatorzy wymienionych prądów starają się stwarzać wrażenie, że posiedli jakąś tajemną wiedzę, dzięki której można rozwiązać wszystkie ludzkie problemy. Właściwie rozumiana praca nad sobą musi bazować na solidnych publikacjach naukowych i na podejściu krytycznym (co niekoniecznie zawsze oznacza negującym) do wszelkich nowatorskich propozycji. Innym sposobem będzie prowadzenie przez doświadczoną osobę, która sama praktykuje od wielu lat pracę nad sobą. O to też trudno. Natomiast największą przeszkodą pozostaje brak cierpliwości. Świat budowany na reklamowej iluzji każdego dnia przekonuje nas, że należy nam się wszystko i to łatwo. Bez żadnego wysiłku i oczekiwania. Na Zachodzie ten proces zachodzi już znacznie dłużej, u nas od ponad dwudziestu lat. Co oznacza, że większość młodych ludzi została już wychowana w epoce wszechdominującej reklamy. Można długo omawiać różne aspekty reklamy i jej wpływ tak na świat biznesu, jak i na nasze postawy, ale jedno zawsze jest wspólne niezależnie od tego jaki towar czy usługę się reklamuje. Powinieneś sięgnąć po ?to? jak najszybciej. Musisz mieć ?to? już. Nie warto się męczyć, ?to? co oferujemy ułatwi ci życie. Dziś rodzice nie uczą dziecka oszczędności, która nieodzownie związana była z cierpliwością i wytrwałością. Zamiast tego pokazują, że wszystko można mieć szybko i łatwo ? na kredyt. Nikt się nie zastanawia nad tym, iż później trzeba kredyty spłacać. Tak samo jak nasze finanse traktujemy też nasze zdrowie fizycznie i psychiczne. Żyjemy na kredyt. Trzeba raz na zawsze zdać sobie sprawę z tego, że procenty jakich od takiego kredytu zażąda od nas po latach natura będą dużo większe niż te, które musimy spłacać bankom! Chcę to bardzo mocno podkreślić i nieprzypadkowo poświęcam temu tyle uwagi. Brak troski o swoje ciało zwykle prowadzi do chorób. Brak troski o swoją sferę intelektualno-emocjonalną prowadzi do szeregu zaburzeń osobowości i tożsamości. Niejednokrotnie do poczucia pustki i niespełnienia. Tyle uwagi poświęca się kryzysom wieku średniego. Oto ich przyczyna. Około czterdzieści lat życia na kredyt! By uniknąć tego wszystkiego, trzeba wreszcie zacząć wytrwale pracować na sobą. Jeśli do takiej konkluzji dochodzimy wówczas, gdy już zmagamy się z problemem, to także nie możemy rezygnować przed czasem. Musimy dokładnie poznać swoje wnętrze, nauczyć się rozumienia samych siebie. Często narzekamy na to, iż nikt nas nie rozumie. Czego możemy oczekiwać od innych, skoro sami nie mamy dla siebie cierpliwości i zrozumienia? Praca nad sobą nie jest jakimś magicznym zabiegiem. Nie polega na medytacjach rodem z Dalekiego Wschodu czy innego rejonu świata. To prosta obserwacja siebie. Uczciwe i szczere poznawanie swoich uczuć. Niemal nic więcej nie jest konieczne. Reszta przyjdzie z czasem sama. O tych drobnych zabiegach, które wspomagają cały proces, napiszę w kolejnej części. cdn. Źródła: D. Dwyer, Bliskie relacje interpersonalne, tłum. M. Trzebiatowska, GWP Gdańsk 2005. R. E. Franken, Psychologia motywacji, tłum. M. Przylipiak, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Gdańsk 2005. http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=553