Offcanvas Info

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

KURSY | TELEFONY | TORTY | ELEKTRO | FINANSE | MODA | KOMÓRKI | AGD | WAKACJE | UBRANIA | BEZPIECZEŃSTWO
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
W celu uatrakcyjnienia swojej oferty wprowadzają do kursów naukę relaksacji i twierdzą, że zrelaksowany umysł jest bardziej chłonny. Nie chcę w tym miejscu rozwodzić się nad zjawiskiem relaksacji jako takiej. Stała się ona obecnie bardzo modna i jest ?towarem? chętnie sprzedawanym. Tak naprawdę większość technik jest oparta o systemy medytacji Dalekiego Wschodu i nie została wystarczająco przebadana przez naukowców. Trudno więc jednoznacznie je oceniać. Ciekawym zjawiskiem jest fakt, że prawie w ogóle nie można znaleźć krytycznych opracowań na ten temat. Wszystkie dostępne książki i artykuły rozpływają się w pochwałach. Dla mnie jako osoby o nastawieniu krytyczno-racjonalnym jest to raczej wskazówka do zachowania dużej dozy ostrożności. Każde zjawisko, nawet najbardziej pozytywne, znajdzie swoich krytyków. Pozwala to na oddzielenie prawdy od mitów. Tymczasem wydaje się, że relaksacja nie ma przeciwników! Miałem kiedyś okazję osobiście przysłuchiwać się pewnemu panu, który mówił o szybkim czytaniu, technikach zapamiętywania i relaksacji. Zwróciło moją uwagę, że w jego wypowiedziach często pojawiało się zdanie: ?To proszę państwa jest magia!?. Tak oto od nauki przechodzi się do bełkotu! Podobnie jest w wielu artykułach na ten temat. Otrzymujemy swoisty bełkot, połączenie naukowych faktów z jakimiś bliżej nieokreślonymi energiami duchowymi, a nawet... magią! Osobie, która nie ma na co dzień kontaktu z nauką, trudno się w tym rozeznać. Tak jak już napisałem nie chcę jednoznacznie dyskredytować relaksacji. Proponuję jednak poddać to zjawisko bardziej precyzyjnym i krytycznym badaniom naukowym, a już wręcz przestrzegam przed poddawanie się takim praktykom prowadzonym przez hochsztaplerów. Sam stykałem się nieraz z osobami, które po tego typu praktykach miały poważne problemy emocjonalne. Czasem może to nawet prowadzić do schizofrenii. Sztandarowym przykładem działań niebezpiecznych dla psychiki jest w tym względzie metoda Silvy. Oczywiście ktoś może zapytać o to, co ze świadectwem tysiąca osób, które twierdzą, że relaksacja im pomogła? Czują się po niej lepiej! Subiektywne odczucia nie potwierdzone naukową obserwacją nie są żadnym dowodem. Dodatkowo te osoby zazwyczaj nie są w stanie przedstawić jakichkolwiek postępów intelektualnych, które przemawiałyby na korzyść relaksacji. Ich wypowiedzi świadczą raczej o poprawie samopoczucia, a nie zdolności. Taką poprawę można uzyskać również innymi mniej kontrowersyjnymi metodami. Pozostaje również przeciwwaga w postaci osób, których psychika znacznie ucierpiała na skutek takich praktyk. Dopóki sprawa nie zostanie ostatecznie zbadana lepiej zastosować tradycyjne metody relaksu takie jak filiżanka kawy lub słuchanie spokojnej muzyki. Dobrze jest również uprawiać jakiś sport. Jednak nie ma żadnych danych, które potwierdzałyby tezę, iż relaks bezpośrednio przed czytaniem lub inna pracą intelektualną może poprawić ich wyniki. Relaks powinien być stałym punktem dnia, ale nie powinien poprzedzać pracy, lecz raczej następować po niej! Szybkie czytanie wymaga silnej motywacji i koncentracji uwagi. Takiej postawy nie osiągniemy w stanie rozluźnienia. Badania przeprowadzone w tym zakresie pokazują, że niewielka dawka stresu działa pobudzająco na mózg i ułatwia zapamiętywania. Pamięć, o czym jeszcze napiszę dokładniej, odgrywa niezwykle istotną rolę w procesie czytania. Trzeba ostatecznie wyzbyć się mitu o szkodliwości stresu. Oczywiście wszystko w nadmiarze szkodzi. Jednak tak jesteśmy skonstruowani, by pokonywać trudności. To one motywują nas do działania i stymulują postęp. Jeśli więc w ramach wprowadzenia do kursu szybkiego czytania usłyszymy dużo o relaksacji lub co gorsza ? o magii! - to możemy być pewni, że źle trafiliśmy i niczego się tu nie nauczymy. Poświęciłem dużo miejsca zjawiskom negatywnym związanym z szybkim czytaniem oraz marketingiem jaki mu towarzyszy. Pora przejść do pozytywów. Tak jak już wspomniałem większość kursów nie nauczy nas niczego, czego nie moglibyśmy opanować we własnym zakresie. Rzecz jasna potrzebne są jakieś wskazówki, ale o te nie jest trudno. W sprzedaży jest podręcznik Tony'ego Buzana, który wprawdzie trudno nazwać pozycją naukową, gdyż autor posługuje się wieloma uproszczeniami, to jednak wydaje się być lekturą wartościową i praca z nim powinna dać całkiem dobre efekty. Oczywiście niekoniecznie takie, o jakich pisze sam Buzan, ale jednak pomoże nam w znacznym stopniu przyspieszyć czytanie. Warunkiem jest jak zawsze systematyczna praca. Dodam, że większość innych dostępnych na rynku podręczników bazuje właśnie na tej książce. Nie to jest to bynajmniej pozycja nowa, ale jak widać w badaniach nad szybkim czytaniem nie zrobiono w ostatnich latach większych postępów. Nie chcę też jednoznacznie dyskredytować wszystkich kursów szybkiego czytania. Z oczywistych względów nie mogę też żadnego bezpośrednio z nazwy polecić. Jednak myślę, że jeśli ktoś jest takim kursem zainteresowany, to po przeczytaniu tego cyklu artykułów będzie w stanie ocenić i wybrać samodzielnie dobry kurs. Trzeba przy tym pamiętać, że niestety należą one do rzadkości. Najlepszym wyznacznikiem jest fakt, że dana szkoła zatrudnia osoby, które poza nią zajmują się pracą naukową z zakresu psychologii lub neuropsychologii. W kolejnym, ostatnim już artykule, omówię czynniki bezpośrednio wpływające na poprawę szybkości czytania. Należy do nich przede wszystkim: pamięć, uwaga i zdolności kontekstualne. Podam także, czym różni się czytanie analityczne-syntetyczne od czytania syntetyczno-analitycznego. Zrozumienie różnic między tymi dwoma sposobami czytania jest pierwszym krokiem w nauce szybkiego czytania. Czy rzeczywiście można nauczyć się szybko czytać ? cz. 4 Źródło: I. KURCZ, Pamięć Uczenie się, Język, PWN Warszawa 1992.