Offcanvas Info

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

KURSY | TELEFONY | TORTY | ELEKTRO | FINANSE | MODA | KOMÓRKI | AGD | WAKACJE | UBRANIA | BEZPIECZEŃSTWO
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Był także znanym i cenionym psychologiem. Jego doświadczenia obozowego życia oraz intelektualne fascynacje zaowocowały stworzeniem unikalnego systemu psychologiczno-filozoficznego i opartej na nim terapii. Frankl połączył ówczesne osiągnięcia psychologów z filozofią egzystencjalną. W czasach, gdy królował freudyzm i we wszystkim doszukiwano się walki dwóch popędów Erosa i Tanatosa (seksu i śmierci), Frankl uznał, że najważniejszą rzeczą motywującą człowieka do działania jest poczucie sensu własnego życia. To właśnie poczucie sensu pozwala uporać się z poczuciem straty i z cierpieniami dotykającymi nas każdego dnia. W momencie, gdy dotyka nas jakieś nieszczęście lub doświadczamy straty, czujemy się bezradni. Bardzo często z ust człowieka, który przeżył stratę bliskiej osoby, padają słowa, iż jego życie straciło sens. Można też zauważyć narastającą w sposób niepokojący liczbę samobójstw. Wydaje się, że coraz częściej i w odpowiedzi na coraz mniejsze problemy, ludzie decydują się na krok ostateczny ? na odebranie sobie życia. To już nie tylko strata bliskiej osoby jest czynnikiem popychającym do samounicestwienia. Coraz częściej jest to utrata pracy lub części mienia. Wydaje się, że jako społeczeństwo coraz gorzej radzimy sobie ze stratą. Czy naprawdę żyjemy w tak trudnych czasach, że często odebranie sobie życia jest jedynym rozwiązaniem? Ludzie z pokolenia Viktora Frankla stracili o wiele więcej. Stracili dorobek swojego życia, stracili najbliższych, często stracili także młodość i zdrowie. Oglądali rzeczy jakich nie powinno się oglądać. Mimo wszystko chcieli żyć. Rzadko zdarzały się samobójstwa po wojnie. To przecież ci sami ludzi odbudowali swoje kraje i domy. Nikt byłym więźniom obozów koncentracyjnych nie udzielał pomocy psychologicznej ? mimo to większość z nich poradziła sobie z poczuciem straty! Chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie neguję w tym miejscu roli psychologów w niesieniu pomocy ludziom, którzy przeżyli jakieś nieszczęście. Pragnę jedynie wskazać na paradoks, który powinien dać do myślenia. Odpowiedzią na przeżytą stratę są nie tylko samobójstwa. Jest też wiele sytuacji, w których osoby nieszczęśliwe pozorują niejako swoje samobójstwo, czyli robią to tak, by ktoś zdążył je odratować. Zapewne jest to istotny sygnał, że dana osoba nie radzi sobie z przeżytą stratą. Obok takich ludzi są wciąż i tacy, którzy przeżywają swój ból i po pewnym czasie odzyskują chęci do życia. Co tak naprawdę ich różni? Czyżby ów sens życia, o którym pisał Frankl? Zanim pójdziemy dalej, trzeba jeszcze wspomnieć o chorobach psychosomatycznych, które występują jako skutek ciężkich przeżyć. Podobnie jak próby samobójcze, są one wołaniem o pomoc i opiekę, choć jest to wołanie wyłaniające się z podświadomości danej osoby i nie podlegające jej bezpośredniej decyzji. Wszystkie te problemy wiążą się z poczuciem, iż należy nam się opieka ze strony innych osób. Lata lansowania przez psychologów poglądu, iż trzeba wypowiedzieć swój ból, spowodowały, że uzależniliśmy się nadmiernie od pomocy innych ludzi. Pozostawieni sam na sam z bólem, zupełnie sobie nie radzimy. Choć jest to kwestia poboczna dla omawianego tematu, zawróćmy uwagę, jak w ostatnich latach zwiększyła się sprzedaż środków przeciwbólowych. Chwila bólu i już sięgamy po tabletkę. Podobnie zaczęto traktować psychologów oraz wszystkie osoby, które gotowe były słuchać. Nie chodziło już tylko o wypowiedzenie bólu, lecz o przerzucenie odpowiedzialności na drugą osobę ? ?Skoro mówię ci o mojej stracie, to ty musisz coś z tym zrobić!?. W ten sposób, to co pierwotnie mogło rzeczywiście pomagać, stało się w pewnym momencie narzędziem do pogłębiania niedojrzałości. W taki sposób dochodzimy do wspomnianych samobójstw i innych przejawów niedojrzałości psychicznej. Tu znowu potrzebne jest wyjaśnienie. Każde samobójstwo jest wielkim nieszczęściem i trzeba wstrzymać osąd w indywidualnych przypadkach. Nie żyjemy w średniowieczu, by potępiać wszystkich samobójców. Należy raczej okazać współczucie, jednak, by takich sytuacji było mniej, trzeba wskazać na przyczyny. Trzeba zobaczyć pewne społeczne tendencje, które pogłębiają u wielu ludzi niemożność radzenia sobie z poczuciem straty. Nikt z nas nie jest odpowiedzialny za cierpienie, które nas dotyka. Są oczywiście sytuacje, kiedy sami doprowadzamy do cierpienia, ale nawet wtedy stoimy już wobec faktów dokonanych. Trzeba wówczas zastanowić się co dalej, a nie jedynie pogrążać w rozpaczy. Nie jesteśmy w stanie przywrócić do życia bliskiej osoby po jej śmierci. Nie jesteśmy czasem w stanie naprawić zerwanej relacji. Nie zawsze uda nam się odzyskać utraconą pracę. Skradzione mienie też zwykle przepada na zawsze. Każdy, prędzej czy później doświadcza straty. Co więcej, nie zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał nas wysłuchać. Nie zawsze znajdą się obok ludzie, którzy okażą nam ciepło i współczucie. Można wprawdzie wypisywać rzeczy wręcz przeciwne. Zarówno papier, jak i edytory tekstu, charakteryzują się niezwykłą wprost cierpliwością. Pisanie, że zawsze obok znajdzie się ktoś..., będzie bardzo pokrzepiające, ale niewiele warte w sytuacji realnej straty. Prawda jest taka, że może się znajdzie, a może nie. Nam natomiast zależy na prawdziwej odpowiedzi na pytanie, jak radzić sobie w sytuacji straty. Obiecuję, że już dłużej nie będę trzymał Czytelnika w niepewności i skoro już przedstawiłem wszystkie wątpliwości, w kolejnym artykule, wraz z Viktorem Franklem, postaram się odpowiedzieć na to pytanie. Źródła: V. FRANKL, Homo patiens, tłum. R. Czernecki, J. Morawski, ?Pax? Warszawa 1998. V. FRANKL, Psycholog w obozie koncentracyjnym, tłum. S. Zagórska, ?Pax? Warszawa 1962.