Offcanvas Info

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

KURSY | TELEFONY | TORTY | ELEKTRO | FINANSE | MODA | KOMÓRKI | AGD | WAKACJE | UBRANIA | BEZPIECZEŃSTWO
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Rzadko jednak żyje się dla siebie i samego życia jako wartości. Zapewne w tym momencie większość Czytelników uzna, że życie dla samego siebie jest formą skrajnego egoizmu. Co więcej, takie postawienie sprawy stoi w jawnej sprzeczności z zasadami religijnymi lub humanistycznymi. Podobnie jak to miało miejsce w kwestii wypowiadania swoich uczuć, tak samo i tu, a właściwie jeszcze bardziej i dłużej wmawiano nam, iż człowiek musi żyć dla kogoś lub czegoś, a nigdy dla samego siebie. Pragnę jednak zapewnić, że taka postawa nie stoi w sprzeczności z żadnym wielkim systemem religijnym ani światopoglądem humanistycznym. Mam nadzieję, że stanie się to oczywiste po zakończeniu lektury tego artykułu. Jednak potrzebna jest duża doza szczerości wobec samego siebie i dystansu do własnej osoby. Życie dla kogoś lub czegoś jest tak naprawdę zrzeczeniem się odpowiedzialności za swoje życie. Iluż ludzi zapytanych o sens swojego życia, odpowie, iż żyje dla dzieci lub dla jakiejś innej bliskiej osoby? Obecnie można także obserwować ludzi, którzy żyją tylko dla własnej przyjemności. Dzień bez konsumpcji, bez dobrej zabawy ? to dzień stracony. Co będzie jeśli umrze ukochane dziecko? Zresztą wystarczy, że wyprowadzi się z domu i zamieszka gdzieś daleko. Co będzie, gdy zabraknie pieniędzy na przyjemności? Ciągle jeszcze wielu ludzi podejmuje pracę jako zło konieczne. W zasadzie jest to zrozumiałe w sytuacji kryzysu i problemów na rynku pracy. Nie zawsze można wybierać pracę, która będzie naprawdę interesująca. Miałem okazję pracować z osobami w wieku lat dwudziestu kilku, które codziennie rano odliczały dni do emerytury. Czy taka sytuacja jest normalna? Życie dla tych ludzi zaczynało się dopiero w ramach weekendowych imprez i urlopowych wyjazdów. Czy naprawdę reszta ich życia nie miała wartości? Może po prostu sami je takim uczynili? Niektóre z tych osób w momencie utraty pracy, tej nielubianej albo wręcz znienawidzonej, popadało w depresję, a zdarzały się także samobójstwa! Nie chodziło oczywiście o samą pracę, lecz o brak środków na przyjemności. Trzeba też wspomnieć o problemie alkoholizmu. Ileż to razy słyszałem tłumaczenia, że ktoś pije, bo stracił bliską osobę, albo ma za mało pieniędzy na lepsze życie. Nikt z tych ludzi nie zauważał, że sam zaprzepaszczał swoje życie i możliwość jego poprawy. Może się wydawać, że nieco odbiegłem od tematu poczucia straty, lecz to wszystko sprowadza się właśnie do najważniejszej kwestii związanej z radzeniem sobie ze stratą, a mianowicie ? do odpowiedzialności za swoje życie. Powróćmy teraz do owego ?życia dla dzieci?, które dla wielu ludzi stanowi sens ich życia. Wydaje się to całkowitym zaprzeczeniem egoizmu. Czy jednak na pewno zawsze tak jest? Przecież wielu ludzi wprost przyznaje się do tego, iż oczekują, że dzieci zaopiekują się nimi na starość. Co więcej, ileż rozczarowań przynosi fakt, że dziecko nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Często w ramach tak pojętego sensu życia, planuje się dokładnie przyszłość dziecka i nie zostawia mu możliwości na samodzielne wybory. To ono ma spełnić wszystko to, co nam się w życiu nie udało. W nim chcemy odzyskać to, co utraciliśmy we własnym życiu. Nie twierdzę bynajmniej, że nie należy kochać dzieci lub że jest w tym coś złego. Jednak jakakolwiek postawa roszczeniowa wobec nich jest właśnie egoizmem i niedojrzałością. Niestety jest to postawa nader częsta. Podobnie ma się rzecz z nadopiekuńczością. Wszystko to sprowadza się do przeniesienia swojego poczucia strat w życiu na kolejne pokolenie. To ja jestem odpowiedzialny za swoje życie. To tylko moja sprawa co mi się udało w życiu osiągnąć, a czego nie. Nikt inny nie może naprawić moich niepowodzeń i odzyskać tego, co straciłem. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że sami ponosimy odpowiedzialność za swoje życie. Dotyczy to także życia po stracie, zarówno tej małej, jak i po wielkich tragediach. Nie mamy wpływu na smutek, który nas wówczas ogarnia ani też na ból. One są i nie należy zaprzeczać ich istnieniu. Jednak to od nas zależy, co zrobimy z tym smutkiem i bólem. Czy w tej sytuacji zlekceważymy swoją odpowiedzialność? Czy pozwolimy, aby strata doprowadziła nas do kolejnych jeszcze większych strat ? z samym życiem włącznie ? czy też podejmiemy walkę o nasze życie? Wielu psychologów podkreśla fakt, iż innych ludzi możemy kochać tylko na tyle, na ile kochamy samych siebie. Potrafimy być za innych odpowiedzialni w sposób dojrzały, który pozwala im na popełnianie błędów i samodzielną naukę wówczas, gdy jesteśmy odpowiedzialni za samych siebie. Wtedy potrafimy od siebie wymagać, a jednocześnie wybaczać sobie błędy i potknięcia. Tak samo będziemy się zachowywać wobec innych bliskich osób ? również naszych dzieci i tylko dzięki temu mogą one wyrosnąć na dojrzałe i samodzielne osoby. Moment wielkiej straty jest probierzem tej postawy. Jeśli w takiej chwili nie podejmiemy walki i nie będzie nas stać na uporanie się ze swoją stratą, to znaczy, że nie kochaliśmy w sposób odpowiedzialny straconej osoby ani samych siebie. Jest to prawda trudna do przyjęcia, ale tylko jej zrozumienie gwarantuje zdolność do radzenia sobie z poważnymi stratami. Na koniec tej części, przytoczę anegdotę z książki Frankla. Oto mamy wielką kolejkę, w której tłoczą się ludzie. Porządku pilnuje policjant. W pewnej chwili jakaś kobieta stara się przepchać do początku kolejki. Krzyczy do policjanta: ?Jeśli mnie pan nie przepuści, to ja tu panu zemdleję!?. Na co policjant, który był człowiekiem o bardzo dojrzałej osobowości, odpowiada: ?Pani nie mnie zemdleje. Pani sobie zemdleje.? W kolejnym, ostatnim już artykule z tego cyklu, postaram się krok po korku przedstawić praktyczny sposób radzenia sobie ze stratą. Będzie to o tyle skuteczne, o ile przyswoimy sobie prawdę o naszej własnej odpowiedzialności za swoje życie i jego wartości, która jest niezależna od czynników zewnętrznych. Źródła: V. FRANKL, Homo patiens, tłum. R. Czernecki, J. Morawski, ?Pax? Warszawa 1998. V. FRANKL, Psycholog w obozie koncentracyjnym, tłum. S. Zagórska, ?Pax? Warszawa 1962.