Offcanvas Info

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

KURSY | TELEFONY | TORTY | ELEKTRO | FINANSE | MODA | KOMÓRKI | AGD | WAKACJE | UBRANIA | BEZPIECZEŃSTWO
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Widać to zwłaszcza w momencie, gdy próbujemy przenieść wyliczenia wynikające z omówionych uprzednio wykresów bezpośrednio w życie. Na pewno nikt nie będzie respektował naszych cyklów możliwości. Każdy rozsądnie myślący przełożony oczekuje po prostu wyników. Co więcej tłumaczenie komukolwiek wniosków wynikających z naszej samoobserwacji zostanie prawdopodobnie odczytane jako próba usprawiedliwienia lenistwa. Wyniki uzyskane z obserwacji i naniesione na wykresy mogą posłużyć jedynie nam samym. Jak je jednak skutecznie wykorzystać? To, co możemy zrobić, sprowadza się do dwóch założeń. Po pierwsze, jeśli będziemy w okresach największych możliwości pracować naprawdę wydajnie i osiągać ponadprzeciętne rezultaty, to najpewniej nasz szef nie będzie się zbytnio przejmował nieco słabszymi rezultatami osiąganymi w gorszych okresach. Chodzi o to, by przekonać pracodawcę, że ma naprawdę wartościowego pracownika, a najlepiej zrobić to właśnie wówczas, gdy jesteśmy u szczytu możliwości. W pozostałych okresach będziemy pracować na niższym poziomie i zbierać siły do kolejnego okresu wyższej wydajności. Drugie założenie jest związane z obniżeniem poziomu stresu. Często, gdy praca przychodzi nam z większą trudnością i nie dostrzegamy znacznych postępów, zaczyna narastać w nas frustracja. Dzięki informacjom z wykresów możemy uzyskać większy spokój, gdyż będziemy wiedzieli, że teraz nie jest czas na szczyt naszych możliwości. Dzięki ograniczeniu stresu będziemy lepiej wypoczywać po pracy i czas najwyższej wydajności pozwoli nam na jeszcze większe osiągnięcia. Zamiast nieustannie myśleć o tym co się nie udaje, możemy poświęcić więcej czasu i uwagi najbliższym. Wdrożenie się w taki rytm pracy z dodatkowym założeniem, by nie popaść w konflikt z przełożonymi, nie jest łatwe. Łatwo jest ten proces opisać, w miarę prosto można go zrozumieć, ale wprowadzenie w życie wymaga cierpliwości i wyczucia. Tak jak pisałem wcześniej, nie uda się uzyskać stanu idealnego, chyba że pracujemy na własny rachunek i możemy sobie pozwolić na odpowiednie ułożenie relacji z klientami. W praktyce na taki luksus mogą sobie pozwolić tylko niektórzy pisarze i naukowcy, ale bynajmniej nie wszyscy. W jeszcze trudniejszej sytuacji pozostają osoby pracujące w terenie, które często muszą wyjeżdżać na kilka dni. W ich wypadku wykresy niewiele pomogą. Jest to praca, która zwykle zupełnie rozbija życie osobiste. W zasadzie nikt nie potrafi w tym wypadku zaproponować satysfakcjonującego rozwiązania. Wystarczy przeczytać kilka poradników albo wybrać się na szkolenie z zakresu uzyskania równowagi w życiu, by się o tym przekonać. Wszystko wygląda pięknie na sali konferencyjnej, lecz w praktyce nie sprawdza się za dobrze. Trzeba podkreślić, że wprawdzie podobną pracę wykonuje obecnie sporo osób, ale tylko nieliczni mają predyspozycje, by pracować w ten sposób bez większych szkód dla swojego życia prywatnego i rozwoju osobistego. Jest to zajęcie wymagające niesamowitej samodyscypliny. Trzeba umieć określić realnie zadania na każdy dzień i jak najlepiej wykorzystywać przymusowe przerwy w pracy. Po kilku tygodniach lub miesiącach tylko nielicznym chce się sięgnąć po książkę w czasie lotu samolotem lub jazdy pociągiem ? jeśli podróżują w ten sposób. Częste przemęczenie i zmiany miejsca pobytu są przyczyną drastycznej redukcji czasu snu. Zamiast spać regularnie w hotelowym pokoju, stuka się bez końca w klawisze laptopa. Komu chce się w czasie dwugodzinnej przerwy zrobić gimnastykę rozciągającą lub zejść na pół godziny do hotelowej siłowni albo na basem? O wiele prościej jest to wszystko zaniedbać i tłumaczyć się zmęczeniem. Tłumaczenie jest uzasadnione, niemniej gdyby wdrożyć sobie więcej dyscypliny ? zmęczenie byłoby mniejsze a stan zdrowia lepszy. Gdy ostatecznie wraca się do domu, okazuje się, że uwaga pozostaje zaprzątnięta pracą, a domownicy bardziej przeszkadzają niż wspierają. Najtrudniej bowiem nauczyć się cieszenia czasem obecnym bez nieustannego wybiegania do przyszłych obowiązków. Równowagi nie osiągnie się w tym wypadku poprzez jakąś technikę lub magiczne sztuczki. Potrzebna jest samodyscyplina i umiejętność dostrzegania niepowtarzalności każdej chwili. Nie będę także ukrywał, że taka praca wymaga niezwykłej odporności psychicznej. Jeśli będzie się unikało ćwiczeń fizycznych i nie będzie potrafiło znaleźć oparcia w gronie najbliższych, to ta odporność będzie jeszcze niższa. Zapewne wielu Czytelników poczuje się rozczarowanych rozwiązaniami odnoszącymi się do pracy w terenie. Przyznam, że sam doświadczam podobnego rozczarowania po przejrzeniu niezliczonej ilości materiałów. Zwykle proponuje się rozwiązania systemowe, które odpowiedzialność za równowagę w życiu pracownika składają na firmę i menadżerów. Podnosi się argumenty ekonomiczne, które powinny skłaniać pracodawców do wdrażania takich systemów. Wiadomo jednak, że na podobne rozwiązania zdecyduje się niewielki odsetek przedsiębiorstw. Jest to raczej postulat dotyczący przyszłości niż aktualna porada dla pracowników. W rezultacie nie pozostaje nic innego jak zadbać o własne życie na tyle, na ile jest to możliwe. Doskonała równowaga nie jest osiągalna, musimy nauczyć się poruszać w naszym życiu podobnie jak kiedyś uczyliśmy się chodzić. Starajmy się zawsze cyklicznie przekładać ciężar uwagi, by czas spędzony poza pracą był rzeczywiście odpoczynkiem. Będąc z bliską osobą nie rozmyślajmy nieustannie nad tym, co trzeba zrobić jutro w pracy. Źródła: D. CLUTTERBUCK, Równowaga między życiem zawodowym a osobistym. Przewodnik dla specjalistów spraw personalnych, tłum. G. Łuczkiewicz, OEOPWP Kraków 2005. N. CMIEL, Psychologia pracy i organizacji, GWP Gdańsk 2003.