Offcanvas Info

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

KURSY | TELEFONY | TORTY | ELEKTRO | FINANSE | MODA | KOMÓRKI | AGD | WAKACJE | UBRANIA | BEZPIECZEŃSTWO
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Przedłużanie spontanicznej obserwacji w nieskończoność nie prowadzi do niczego konkretnego. Musi ostatecznie zakończyć się stagnacją w wymiarze rozwoju osobowości. W zasadzie świadczy o wewnętrznym lenistwie. Ktoś, komu zależy na postępach, powinien pokusić się w pierwszym rzędzie o założenie notatnika, w którym będzie zapisywał swoje obserwacje. Co lub raczej kogo obserwujemy? Odpowiedź wydaje się oczywista ? siebie. Jednak takie postawienie sprawy nie jest zadowalające. Skoro zdecydowaliśmy się na wykorzystanie analizy transakcyjnej jako narzędzia pracy nad sobą, możemy przyjąć, iż obserwujemy trzy wzorce zachowania: dziecko, dorosłego i rodzica. W celu maksymalnej obiektywizacji całego procesu zachęcam do daleko idącego dystansu wobec tych wzorców i nieidentyfikowania się z nimi. Obserwujemy po prostu dobrych znajomych. Darzymy ich pewną dozą sympatii, ale nie zgadzamy się z nimi w każdej sytuacji. Można tę postawę przyrównać do prowadzącego śledztwo inspektora. Z zasady jest życzliwy dla ludzi, ale nie powstrzyma go to przed wykryciem prawdy. Właśnie taki stosunek do naszych wzorców zachowania powinien nas cechować. Uczciwość i życzliwość. Życzliwość wobec siebie, czyli postawa określana przez psychologów jako samoakceptacja, jest tu równie ważna jak szczera próba dotarcia do kierujących nami motywów. Jeśli ktoś nie akceptuje siebie i nie odczuwa sympatii do własnej osoby, nie powinien jeszcze przystępować do tego etapu pracy nad sobą. W takim wypadku odsyłam do materiałów na temat samoakceptacji. Nie jest ona stanem samozadowolenia, lecz zgodą na dostrzeżenie własnych wad i zalet oraz na długoterminową pracę nad sobą. Nazbyt często spostrzeżenie własnych niedoskonałości może doprowadzić albo do rezygnacji, albo też do gorączkowych prób usunięcia własnych wad. Obie te postawy nie są właściwe i tylko utrudniają pracę nad sobą. Powróćmy już do głównego nurtu naszych rozważań. Ze względu na tempo współczesnego życia analiza wszystkich sytuacji życiowych jest po prostu niemożliwa. Lepiej prowadzić swój dziennik w skali tygodniowej. Można robić to częściej, jednak tydzień wydaje się górną granicą. Rzadsze analizy nie mają sensu. Na początku powodowani gorliwością możemy próbować robić to dziennie, ale raczej przestrzegam przed taką praktyką. Zbyt duża częstotliwość tylko rozmyje obraz. Szybko też zniechęcimy się i zarzucimy tę pracę całkowicie. Dwadzieścia minut na tydzień wydaje się rozsądnym wymogiem dla osoby zapracowanej. Jak dobrze wykorzystać ten czas? Przede wszystkim potrzebny nam jest spokój. Musimy wyeliminować na ten okres wszelkie domowe ?przeszkadzajki? typu telewizja, radio czy jakakolwiek muzyka. Wprawdzie można dziennik prowadzić w formie elektronicznej jako plik tekstowy, ale dla większości będzie to zbyt rozpraszające. Należy się dobrze zastanowić, czy taki sposób jest dla nas optymalny. Trzeba też porozumieć się z bliskimi, by nam nie przeszkadzali. Najlepiej zrobić to szczerze i powiedzieć im wprost, dlaczego potrzebujemy tego czasu dla siebie. Niektórzy mają skłonności do tego, aby wstydzić się pracy nad sobą. Tymczasem może to być forma dobrego przykładu dla dzieci! Bierzemy na warsztat trzy sytuacje z ostatniego tygodnia (lub kilku dni, w zależności od częstotliwości prowadzenia zapisków). Te, które jakoś szczególnie utkwiły nam w pamięci. Każdą analizujemy po kolei. Nie należy przy tym się spieszyć. Lepiej przeanalizować jedną dobrze niż trzy szybko i pobieżnie. Jeśli zabraknie nam czasu, to trudno. Gdy minie wyznaczony czas powinniśmy przerwać. Jest taka zasada w terapii, że pacjentowi poświęca się określoną jednostkę czasową. Na przykład godzinę. Po tym czasie trzeba zakończyć i kontynuować dopiero w czasie następnej sesji. Niektórym ludziom może się wydawać, że czynnikiem decydującym są tu pieniądze. Zapłacono za godzinę, więc po godzinie do widzenia. Nie chcę udowadniać, że psychologowie to urodzeni altruiści. Każdy chce zarobić. Jednak tu nie chodzi o stronę materialną. W wielu podręcznikach znajdziemy przestrogę, by pamiętać o ustalonym czasie sesji terapeutycznych i pod żadnym pozorem go nie przekraczać. Zalecenie to jest bardzo istotne. Ma zapobiec nadmiernemu uzależnieniu się pacjenta od terapeuty i wytworzyć pewien niezbędny dystans emocjonalny. Chodzi również o zdyscyplinowanie. Sportowiec ćwiczący swoje ciało musi przestrzegać założonego czasu i intensywności treningu. Praca nad sobą również wymaga takiej dyscypliny. Nadmierne i nielimitowane zagłębianie się w swoich emocjach do niczego dobrego nie prowadzi. W przypadku własnej pracy nad sobą obowiązuje ta sama zasada i jest ona bardzo ważna. Tym bardziej, że nikt inny nas nie dopilnuje. Skoro więc przeznaczony na pracę czas dobiega końca ? przerywamy i wracamy do tego dopiero na następnej sesji. To także powinno nas zmobilizować do jak najwydajniejszego spożytkowania tego czasu. Trzeba się pilnować, by myśli nie błądziły bez celu. Zapiski mają nam w tym dopomóc. Brak notatek z danej sesji oznacza, że praca nie została wykonana! Wiemy już od czego zacząć i jak oraz kiedy zakończyć. Mamy pewne wytyczne w postaci omówionych wariantów przedstawionego przykładu. Dzięki nim mogliśmy zobaczyć wzorce zachowania ?w działaniu?. Czas opisać na czym dokładnie ma polegać nasza cotygodniowa sesja pracy nad sobą. To będzie tematem kolejnej części tego cyklu. cdn. Źródła: A. Łasik, Wewnętrzne dziecko, ?Studio Emka? Warszawa 2008. J. Jagieło (red.), Analiza transakcyjna w teorii i praktyce pedagogicznej, WSP Częstochowa 1997. S. P. Morreale, B. H. Spitzberg, J. K. Barge, Komunikacja między ludźmi: motywacja, wiedza i umiejętności, tłum. P. Izdebski, A. Jaworska, D. Kobylińska, PWN Warszawa 2007.