Offcanvas Info

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

KURSY | TELEFONY | TORTY | ELEKTRO | FINANSE | MODA | KOMÓRKI | AGD | WAKACJE | UBRANIA | BEZPIECZEŃSTWO
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Podejmując niniejszy temat już na samym progu staję przed problemem związanym ze szczupłością materiału źródłowego.Niełatwo jest pisać rzetelnie o podświadomości. Wprawdzie termin ten funkcjonuje w psychologii od dawna, ale naukowcy dość niechętnie go podejmują. Spróbuję najpierw wyjaśnić dlaczego. Zrozumienie tego przyda nam się w późniejszych rozważaniach. Termin podświadomość wprowadził Pierre Janet, choć jego początków można poszukiwać u Freuda i Junga. U tego pierwszego funkcjonowała raczej jako przedświadomość, co nie do końca jest tożsame, choć niektóre wnioski Freuda możemy odnieść także do podświadomości. Natomiast Jung oscylował tu w kierunku gnozy, więc jego poglądy pominę. Wiele pojęć psychologicznych ?wydostało się na wolność? i teraz egzystuje w naszej świadomości w zwulgaryzowanej formie. Wystarczy przypomnieć choćby asertywność. Psychologom chodziło o przywrócenie ludziom szacunku do samych siebie i swoich uczuć oraz o podbudowanie samooceny. Dziś nierzadko asertywność bywa rozumiana jako bezkompromisowe mówienie każdemu w oczy co się myśli, bez zachowania fundamentalnych zasad kultury osobistej. Mówiąc bez ogródek, dziś asertywnością nazywa się najczęściej zwykłe chamstwo. Podobny los spotkał podświadomość. Wystarczy przejrzeć internetowe strony, by zauważyć bardzo niepokojące zjawisko. Pojawia się na stronach o magii! Każdy hochsztapler promujący metody szybkiego uczenia się lub bez wysiłkowego osiągnięcia sukcesu, uraczy Was wspaniałym wykładem o sile Waszej podświadomości. O jej magicznych możliwościach, o ukrytym potencjale energetycznym... Takim ludziom nie można odmówić pewnych talentów poetyckich. Gorzej u nich z wiedzą i uczciwością. Podświadomość zagościła na stałe w pseudonaukowych publikacjach Andrzeja Batko twórcy NLP oraz jego zwolenników. Wszystko odbywa się w majestacie nauki wraz ze szkoleniem trenerów i udzielaniem im specjalnych certyfikatów. To nie jedyny taki przypadek wykorzystania podświadomości. Można tu długo się rozpisywać o wszelakich medytacjach tak modnych w szkołach językowych i na kursach szybkiego uczenia się, a nawet w piramidach finansowych. Nie powinniśmy się więc dziwić, że większość akademickich uczonych nie ma najmniejszej ochoty zajmować się podświadomością. Nikt z nich nie chce być utożsamiany z magią i psuć sobie zdobytej z trudem opinii w kręgach naukowych. Wszystko to sprawia, że w dziedzinie podświadomości nie posunięto się specjalnie do przodu w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Wcześniej interesowali się nią nawet znani matematycy i fizycy. Gdy została nadmiernie zwulgaryzowana, zainteresowanie to spadło. Z nowszych badań na uwagę zasługują prowadzone przez dr Maartena Bosa. Jednak niektóre jego interpretacje budzą wątpliwości. Czytając je odnosi się wrażenie, że uczony bardzo mocno sugerował się typowymi popularnymi pojęciami propagowanymi przez wspomnianych hochsztaplerów niż wcześniejszymi niezależnymi badaniami swoich poprzedników. By nie pozostać gołosłownym, podam przykład takiego badania. Dr Bos odkrył, że gdy jesteśmy głodni, podejmujemy gorzej decyzje i mamy większy problem z analizą problemów, nad którymi pracujemy. Rzec można ? nic nowego! Badania były prowadzone nad osobami, które po przebudzeniu rozpoczynały pracę bez posiłku oraz nad takimi, którym podano preparat zawierający glukozę. Potem w podobny sposób badano dwie grupy osób, które podejmowały decyzje przy udziale podświadomości. Już w tym punkcie założenia eksperymentu pozostają wątpliwe i raczej mało związane z podświadomością. Wnioski są jeszcze dziwniejsze. Z badania ponoć wynika, że podświadomość bynajmniej nie daje o sobie najsilniej znać w czasie snu oraz to, iż nie potrzebuje ona tyle energii do funkcjonowania w przeciwieństwie do świadomości. Przyznam, że związek jest dla mnie dość ulotny. Być może należałoby cały proces badawczy dokładniej przeanalizować, ale gdy spojrzymy na cały zakres prac i zainteresowań dr Bosa zauważymy wyraźną tendencję do szukania na siłę zastosowań w biznesie i w polityce. Na pewno szukanie zastosowań jest ważne, ale prowadzenie badań jedynie z takim nastawieniem nigdy nauce dobrze nie służyło. Ostatecznie natrafiamy na jeszcze jeden problem. Jest nim brak badań nad pracą podświadomości u osób pracujących intensywnie intelektualnie. Czyli samych naukowców oraz tych, od których wymaga się wysokiego stopnia kreatywności. Takich badań po prostu nie ma. Wszystkie te, które są lub były prowadzone odnoszą się do ogólnie pojmowanej podświadomości i niewiele wnoszą w interesujący nas temat. Piszę o tym wszystkim z dwóch ważnych powodów. Pierwszym z nich jest przestrzeżenie Czytelników przed rozpowszechnionymi metodami pracy z podświadomością, których głównym celem jest takie wpłynięcie na naszą świadomość, by skłonić nas do zmniejszenia zawartości własnego portfela lub konta. Drugi powód to ukazanie opisywanych treści we właściwym kontekście. Ciągle brak solidnych opracowań na temat roli podświadomości w intensywnej pracy intelektualnej. Większość uczonych nie potrafi jej wykorzystywać właściwie. Mimo to właśnie dzięki podświadomości dokonano szeregu przełomowych odkryć. Wszystko to jednak było raczej wynikiem przypadku niż planowego procesu. Być może uda mi się wskazać na istotne czynniki i pomóc niektórym Czytelnikom zaprząc podświadomość do pracy w sposób bardziej kontrolowany. Jako źródła posłużą mi tu wypowiedzi uczonych z przed kilkudziesięciu lat. Ludzi, którzy zdawali sobie sprawę z tego, że okiełznanie podświadomości może przynieść wiele korzyści. Oprócz tego będę się posiłkował wynikami badań innych nauk oraz obserwacjami, które póki co nie zostały jeszcze usystematyzowane i opublikowane. Wspomniałem już uprzednio o wielu odkryciach naukowych, w których niepomierny udział miała podświadomość. Już sam ten fakt sprawia, iż nie powinniśmy się zniechęcać trudnościami przedstawionymi w poprzedniej części tego cyklu.Musimy jeszcze przełamać jedną trudność. Zapewne Czytelnicy oczekują ode mnie podania definicji podświadomości. Jest z tym tak samo, jak z definicją miłości. Każdy niby wie, czym jest miłość, ale nikt jej nie potrafi zdefiniować. Jednak, gdy zaczniemy sprawę zgłębiać szybko może się okazać, że to co ?każdy wie? - każdy też rozumie całkiem odmiennie. Definicji podświadomości nie znajdziemy w Wikipedii. Hasło tam zamieszczone trudno uznać za definicję czy choć próbę opisu. Także większość innych encyklopedii uchyla się od jasnego opisu. Podaje się wyjaśnienie, że jest to sfera pomiędzy świadomością a nieświadomością i nierzadko błędnie przypisuje to psychoanalizie. Natomiast sam Pierre Janet ? twórca terminu podświadomość ? uważa ją wręcz za wyższy poziom świadomości. Nie będziemy się tu wikłać w niepewne próby definiowania omawianego pojęcia. Przyjmijmy za większością psychologów, że jest to rodzaj aktywności psychicznej, który odbywa się poza świadomością. Tu wreszcie dotykamy bliżej interesującej nas sprawy. Można w pewnym uproszczeniu postawić znak równości pomiędzy aktywnością a pracą. Czyli możemy tę definicję przekształcić tak, by otrzymać stwierdzenie, że podświadomość jest to forma pracy jaką wykonuje nasza psychika poza świadomością. Myślę, że takie ujęcie jest jak najbardziej do przyjęcia. Nie możemy cały czas pracować fizycznie. W pewnym momencie nasze mięśnie będą potrzebowały odpoczynku. Nie możemy też cały czas pracować intelektualnie. Im bardziej jest to intensywna praca, im więcej wymaga kreatywności, poszukiwania nowych pomysłów i rozwiązań, tym szybciej nas zmęczy. Wie o tym każdy, kto taką pracę podejmował. Przy wysokim natężeniu uwagi niemożliwe jest siedzenie nad problemem przez 8 godzin bez przerwy. Jeśli ktoś twierdzi co innego, to zapewne nigdy nie miał do czynienia z naprawdę intensywną pracą intelektualną. Wobec tych faktów nasza podświadomość wypada niezwykle dobrze. Ona prawie nigdy się nie męczy i rzadko bywa przeciążona. Pracuje cały czas, nawet wtedy gdy śpimy. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Gdy zasypiamy mięśnie odpoczywają, świadomość zostaje uśpiona, a nasza podświadomość dokonuje segregacji pozyskanych w czasie dnia informacji i przeżywanych uczuć. Dokonuje się proces podobny do defragmentacji dysku komputerowego. Jego produktem ubocznym są nasze sny. Jednak podświadomość też można przemęczyć. Wspomniana już ciężka praca intelektualna albo bardzo intensywne przeżycia emocjonalne mogą ją przeciążyć. Typowym objawem jest płytki sen i ciągłe budzenia się lub wrażenie, że ciągle pracujemy. Zdarzały mi się takie sytuacje, gdy na skutek nawału pracy przeciążałem i umysł i podświadomość. Wtedy trwając w dziwnym męczącym półśnie wiedziałem, że jestem w łóżku, a jednocześnie ciągle pracowałem we śnie. Przemęczony umysł starał się wszystko zepchnąć w podświadomość, a ona nie nadążała z segregowaniem danych. Jaką pracę jeszcze wykonuje nasza podświadomość? Posegregowane informacje są przechowywane w naszej pamięci. Nie jesteśmy w stanie pamiętać o wszystkim świadomie. Pamiętamy zwykle o sprawach bieżących i o tym wszystkim czym często się zajmujemy. Nierzadko mamy wrażenie, że o wszystkim innym zapominamy. Niedawno zdałem sobie sprawę, że niemal nic nie pamiętam z książek przeczytanych przed laty. Niedobrze. Można wprost uznać, że nie warto się uczyć, dużo czytać, uczestniczyć w ciekawych wykładach i konferencjach, skoro to czego nie wykorzystujemy na co dzień szybko zapominamy. Tak zresztą myśli wielu ludzi nastawionych bardzo utylitarnie. Uczyć się tylko tego, co da lepszą pracę. Później postaram się wykazać, że jest to błędna optyka. Teoria piramidy specjalizacji pokaże nam, że tacy ludzie zawsze będą gorszymi fachowcami. Zwłaszcza na stanowiskach wymagających twórczego myślenia i kreatywności. Jednak nie powinniśmy się zbytnio martwić tym pozornym zapominaniem. Większość zdobytych informacji jest przechowywana w naszej podświadomości i może zostać nam podsunięta w chwili, gdy nie będziemy się tego spodziewać. Można to łatwo sprawdzić. Gdy po wielu latach sięgniemy po tę samą pozornie już zapomnianą książkę, w miarę czytania będziemy sobie stopniowo przypominać, co stanie się za chwilę lub jakie informacje znajdują się na kolejnych stronach. Doświadczymy ?przebłysków świadomości?. Tak naprawdę podświadomość ułatwia nam proces przypominania poprzez podsuwanie tych treści, które wydawało nam się, iż już pozornie przepadły. Często pisze się o tym, że 90% naszego mózgu jest niewykorzystywana i staje się to podstawą do przeróżnych pseudonaukowych spekulacji. W rzeczywistości wiele procesów przebiega poza naszą świadomością i stąd błędne przekonanie, że nasz mózg ?leży odłogiem?. Mózg musi zarządzać nie tylko procesami poznawczymi, ale także ruchami ciała i procesami wegetatywnymi. Raczej nikt z nas nie myśli nad każdy krokiem, gdy idzie ani nad każdym trawionym składnikiem spożytych pokarmów. To wszystko odbywa się bez udziału naszej świadomości, ale jednak jest zarządzane przez układ nerwowy, którego centralnym punktem jest mózg. Wiemy już o dwóch ważnych działaniach związanych z pracą intelektualną, które dokonują się w podświadomości. Teraz możemy zastanowić się nad kolejnymi zagadnieniami. Czy można jakoś kształtować naszą podświadomość i sprawić by była bardziej wydajna? Czy można bezpośrednio zaprząc ją do pracy, planując jej użycie a nie tylko zdawać się na szczęśliwy przypadek i nagłe przebłyski? Wspomniałem uprzednio o tym, że podświadomość przechowuje wiele rzeczy, o których świadomie w danym momencie nie pamiętamy.Teraz mogę jeszcze dodać, że podświadomość pracuje nad tymi danymi. Trudno dokładnie stwierdzić, jak odbywają się te procesy. Nie są one wystarczająco zbadane, a właściwie wcale nie są zbadane. Obecny stan wiedzy nie pozwala nam nawet precyzyjnie opisać pracy mózgu. Informacje zawarte w podręcznikach fizjologii i psychologii są w tym zakresie raczej przybliżone. Na przykład wiemy, gdzie znajdują się ośrodki mowy, ale nie mamy tu 100% pewności. Szeroko znane jest też zjawisko przejmowania funkcji uszkodzonej części mózgu przez sąsiednie. Wiemy za to kilka innych rzeczy. Podświadomość pracuje tylko i wyłącznie na materiale uprzednio danym. Wprawdzie wiele odkryć dokonano dzięki niej, ale zawsze były to odkrycia jakoś powiązane z pracą człowieka, który doświadczał przebłysku. Nie licz na to, że Twoja podświadomość poda Ci nagle nową rewelacyjną teorię względności, jeśli nie zajmujesz się fizyką. Przy czym nie chodzi tu o zajmowanie się polegające tylko na czytaniu podręcznika. Chodzi o bardzo intensywne rozważania nad danym problemem, które potem zostaną przeniesione do podświadomości. Do tego problemu jeszcze powrócimy. Teraz możemy zająć się obiecaną wcześniej piramidą specjalizacji. Liczne badania i obserwacje pokazują nam dość ciekawą rzecz. Wbrew powszechnemu mniemaniu najbardziej przełomowych odkryć nie dokonują ludzie poświęcający czas jedynie swojej wąskiej specjalizacji. Oczywiście oni też mogą dokonać wiele, ale o wiele bardziej kreatywne są jednostki przejawiające szerokie zainteresowania. Można tu posłużyć się nieco kolokwialnym zwrotem ? ci, którzy pchają sobie do głowy niemal wszystko! Piramida specjalizacji polega na tym, że należy dzieci uczyć w miarę równomiernie wszystkich przedmiotów i budzić jak najszersze zainteresowania. Co jakiś czas pojawiają się głosy próbujące ograniczyć tę wszechstronność. Po co to wszystko? Po co poznawać historię? Do czego przyda się dziecku opanowanie funkcji trygonometrycznych, jeśli ono chce w przyszłości naprawiać samochody albo zostać ministrem - najlepiej finansów (sic!)? Ludzie podnoszący takie głosy nie rozumieją zupełnie, że w ten sposób hamują rozwój cywilizacji, zubażają osobowości i wreszcie stwarzają podstawy do wychowywania miernych specjalistów. Podświadomość pracuje na tym, co w ciągu życia udało nam się zgromadzić. Jeśli brakuje pobocznych zainteresowań i wiedzy z innych dziedzin, trudno liczyć na nowatorskie odkrycia. By to zrozumieć, musimy się pokrótce zastanowić na czym polega kreatywna praca. Osoba zatrudniona do powtarzalnego zajęcia, nawet takiego wymagającego pewnego wysiłku intelektualnego, z punktu widzenia osiąganych w pracy wyników nie musi mieć szerokich horyzontów. Raz wyuczony ciąg postępowania powinien być powtarzany. Z czasem zwykle poprawia się koordynacja ruchowa (w pracy fizycznej) lub psychiczno-intelektualna (w pracy biurowej i podobnych). Od ludzi na takich stanowiskach nie wymaga się kreatywności, nawet jeśli modne obecnie teorie próbują nas przekonać do czegoś innego. Mają tylko powielać schemat, a własna inwencja jest najczęściej wręcz źle widziana. W przeciągu ostatnich stu lat powstały nawet teorie sugerujące, że zbyt rozległe zainteresowania czy wysoki poziom inteligencji zmniejszają efektywność takiej pracy. Jednak nie wszyscy się z nimi zgadzają, a z racji, iż jest to już zupełnie inny temat, nie będziemy tutaj go pogłębiać. Całkiem inaczej wygląda praca wymagająca kreatywności i generująca wysokie napięcie intelektualne. Większość ludzi, nawet pośród naukowców, uważa że w takiej pracy liczy się tylko wąska specjalistyczna wiedza. Skoro ktoś ma zajmować się rozwiązywaniem problemów w danej dziedzinie, to powinien cały swój czas i energię skupić właśnie na tej dziedzinie. Inne zainteresowania są w takim rozumieniu jedynie marnowaniem czasu i sił. Już od dawna zauważono, że pośród uczonych można przeprowadzić wyraźną linię podziału na odkrywców i systematyków. Podział ten dotyczy nie tylko nauki, ale niemal każdej dziedziny. Są bowiem ludzie pragnący poszukiwać nowych rozwiązań i gotowi zaryzykować swoją reputację zawodową, by zbudować coś nowego. Są i tacy, którzy wolą trzymać się utartych torów i systematyzować wcześniejszy dorobek swoich poprzedników oraz wnosić swój wkład na drodze drobnych poprawek. Praca jednych, jak i drugich jest konieczna. Pierwsi dokonują przełomowych odkryć, drudzy doprecyzowują drobne niedociągnięcia pierwszych. By podać przykład może nieco bliższy większości Czytelników wystarczy przywołać dwa odmienne typy zarządzających. Jeden po objęciu stanowiska postanawia wszystko pozmieniać, poszukuje nowych form aktywności na rynku i nowych sposobów produkcji. Drugi dokładnie studiuje pracę swoich poprzedników i ostrożnie wprowadza jedynie drobne innowacje. Nie można powiedzieć, że jeden z nich postępuje źle. Obaj mogą zapewnić przedsiębiorstwu znaczne korzyści, pod warunkiem że ich metody zbiegną się z aktualnymi potrzebami. Być może Czytelnicy odnieśli wrażenie, że jedynie odkrywca skorzysta na wprzęgnięciu do pracy podświadomości. Tak nie jest. Systematyczne studia nad danym przedmiotem są potrzebne w każdym wypadku, w każdym też dochodzi do tzw. olśnień, choć mają one nieco inny charakter. Sposób pracy jest do pewnego stopnia determinowany rodzajem umysłowości, ale ma na niego wpływ także piramida specjalizacji. Im bardziej specjalistyczna wiedza zbudowana jest na fundamencie rozległej wiedzy ogólnej, tym większa szansa dokonania przełomowych odkryć lub znalezienia nowatorskich rozwiązań. Musimy więc uznać, że pierwszym, a być może najważniejszym sposobem pracy nad swoją podświadomością jest zdobywanie wszechstronnego wykształcenia. Dzięki rozległej wiedzy, jaką możemy zdobyć opierając swoją edukację na piramidzie specjalizacji, zapewniamy sobie bogaty materiał porównawczy.Jest to nieoceniona baza danych, z której podświadomość będzie mogła wydajnie korzystać. W tym wypadku możemy naszą podświadomość porównać do naukowca, który pracuje tym wydajniej im więcej ma do dyspozycji materiału badawczego. Tu jeszcze muszę wyjaśnić dlaczego tak mocno podkreślałem wszechstronność wykształcenia. Specjalista bez tej rozległej bazy będzie mógł wprowadzać tylko konwencjonalne rozwiązania i iść utartymi w swojej dziedzinie torami. Osoba z dużym zapleczem informacji z innych dziedzin, będzie mogła dokonywać niekonwencjonalnych porównań i wprowadzać bardziej nowatorskie rozwiązania. Piramida specjalizacji jest podwyższeniem pozwalającym ogarniać szersze horyzonty i patrzeć znacznie dalej. O dopływ informacji należy dbać przez całe życie i nie ograniczać się do okresu szkolnego. Kolejnym ważnym punktem kształtowania swojej świadomości jest nauka doceniania jej i wsłuchiwania się w jej głos. Wielu ludzi określających się mianem racjonalistów odrzuca wszystkie podszepty tzw. intuicji i z czasem staje się na nie zupełnie nieczuła. W rzeczywistości w imię źle pojętego racjonalizmu odrzuca pracę podświadomą swojego rozumu! Jak dotąd nikt nie opracował żadnej naukowej metody pomagającej zwracać uwagę na swoje przeczucia. Jednak każdy z nas, kto nie wyrobił w sobie nadmiernych uprzedzeń, zna takie sytuacje z własnego życia. Nagłe olśnienia, ciekawe pomysły, czy też świadomość wydarzeń, które dopiero mają nadejść. Różnie tłumaczy się takie zjawiska. Myślimy o jakiejś dawno nie widzianej osobie, a ona właśnie do nas dzwoni. Możemy w tym dopatrywać się telepatii lub innych niezbadanych fenomenów. Póki jednak nie zostały one dobrze zbadane, równie dobrze możemy przyjąć to jako wynik pracy naszej podświadomości i wynik wyliczeń prawdopodobieństwa zdarzeń, których nie bylibyśmy w stanie przeprowadzić świadomie. Nie chciałbym w tym miejscu zapuszczać się zbyt daleko w tego typu hipotetyczne spekulacje. Moim zamiarem jest tylko zachęta do wsłuchiwania się w tego rodzaju ?wewnętrzne głosy? i zauważania ich. Wsłuchiwanie nie oznacza automatycznie bezkrytycznego polegania na nich. Każda praca podświadomości musi ostatecznie przejść przez sito racjonalnego wnioskowania. Jednak, by mogła zostać poddana weryfikacji, najpierw musi zostać dostrzeżona. Trzecia forma aktywacji podświadomości i pracy z nią jest już bardziej bezpośrednia. Przypomina zalecenia związane z technikami burzy mózgów. Jednak w tym wypadku nie zalecałbym jej jako bezpośredniej części procesu twórczego, lecz raczej w formie ćwiczeń. Możemy mieć zgromadzonych bardzo dużo informacji z różnych dziedzin i stać się osobami wyczulonymi na podszepty naszej podświadomości, ale ciągle jeszcze brakuje nam zdolności operowania różnymi oddalonymi od siebie elementami. Tego typu ćwiczenia są bardzo proste i mogą być nawet przyjemne. Ich najważniejszym elementem jest zabawa w wynalazcę. Wielu zdolnym ludziom w kreatywności przeszkadza obawa przed ośmieszeniem się. Jest ona tak głęboko zakorzeniona, że nawet w samotności odrzucają wszystko, co z góry wydaje im się absurdalne i niepoważne. To oczywiście ogranicza w znacznym stopniu ich kreatywność i podcina skrzydła w pracy z podświadomością. Dlatego na początku to całkiem przyjemne ćwiczenie może sprawiać sporo trudności. Warto przypomnieć sobie, że wielu wielkich wynalazców było ośmieszanych i uważanych za szaleńców. Dziś wszyscy korzystamy z ich dorobku. Nikt z nas nie chce być wyśmiewanym, nawet w imię postępu. To już jednak kwestia właściwej prezentacji swoich pomysłów. Nie czas teraz na zajmowanie się tym. By prezentować nowe pomysły i rozwiązania, najpierw trzeba je mieć. Cała zabawa w wynalazcę polega na łączeniu ze sobą pozornie odległych i niezwiązanych rzeczy. Przy czym nie chodzi o wysilanie swojego umysłu, a raczej na przestawienie się na bierną obserwację tzw. strumienia świadomości. Pozwolenie sobie na nieracjonalność. Na początku można próbować robić to tylko odniesieniu do własnej dziedziny. Osoby pracujące słowem mogą tworzyć w myślach kompletnie absurdalne twory językowe, matematycy i inżynierowie budować dziwaczne działania matematyczne. Architekci wymyślać budowle ?stojące na głowie? itd. Stopniowo powinniśmy rozszerzać wachlarz rozważanych pomysłów i dodawać coraz odleglejsze elementy z innych dziedzin wiedzy i życia. Na tym etapie i w ramach ćwiczenia im więcej absurdów tym lepiej. Trzeba odblokować naszą podświadomość i niewykorzystane dotąd zasoby. Powrócić do bogactwa nieskrępowanej dziecięcej wyobraźni, która została zagłuszona ?dorosłym? racjonalizmem. Zbyt dużo pomysłów zostaje odrzuconych dlatego, że ?wszyscy wiedzą?, iż tak się nie da! Oczywiście cały czas poruszamy się w sferze ćwiczeń i przygotowań. Przestrzegam w tym miejscu przed zbyt pochopnym wykorzystywaniem tych technik bezpośrednio w swojej pracy. Odkrycie nowej płaszczyzny może na początku bardzo zaburzyć nasz osąd własnych możliwości i rzeczywiście narazić na śmieszność. Poza specjalnymi grupami pracującymi profesjonalnie metodą burzy mózgów, wykorzystanie podświadomości musi pozostać naszym prywatnym narzędziem. Nie sądzę, że pomoże w karierze obnoszenie się z podobnymi technikami lub zbyt ufne poleganie na nich. Pamiętajmy, że jest to przydatne narzędzie. Może nam pomóc, ale może także zaszkodzić. Jak każde narzędzie może zostać dobrze lub źle użyte. Do tej pory wszystko wygląda na dość łatwe i zrozumiałe. Oczywiście proces nabywania wiedzy wcale taki łatwy nie jest.Podobnie jak przełamanie bariery lęku przed pozorną irracjonalnością. Niemniej jest to praca do wykonania dla każdej inteligentnej osoby. Im poziom inteligencji wyższy i im więcej włożonego regularnego wysiłku, tym też efekty będą lepsze. Współczesna charakterologia pośród wielu mierzonych cech charakteru człowieka wyróżnia tzw. ambicję intelektualną. Zatrzymajmy się chwilę na tej ważnej cesze. Nie jest ona bezpośrednio związana z samą inteligencją, choć zwykle ludzie bardzo inteligentni mają też bardziej rozwiniętą ambicję intelektualną. Czym jest ta ambicja? Jest wewnętrznym silnym dążeniem do poznania dla samego poznania. Najlepiej oddaje ją stwierdzenie wielkiego matematyka Hilberta: ?Będziemy wiedzieć, musimy wiedzieć!'. Tak właśnie postrzega świat człowiek obdarzony silnie rozwiniętą ambicją intelektualną. Chce wiedzieć jak najwięcej, musi wiedzieć. Dla niego wartością najważniejszą jest wiedza. Jej rozszerzanie. Problemy, których inni unikają, on musi rozwiązać. Można nawet pokusić się, że to dążenie czasami bywa silniejsze od niego samego. Jest niczym nałóg. Ambicja intelektualna u poszczególnych osób występuje z różnym natężeniem. Wielu jest takich, którzy ?wiedzieć nie muszą? i nawet nie chcą. Mogą być dobrymi pracownikami, nigdy nie staną się niczym więcej i nic więcej nie osiągną. Niezbyt rozwinięta inteligencja jest u nich połączona z niską ambicją intelektualną. Wprawdzie sporo jest przypadków płacenia wielkich pensji ludziom miernym, ale to już inna sprawa. Jeśli u osoby z wysoką inteligencją połączy się wysoki poziom ambicji intelektualnej, to zachodzi duże prawdopodobieństwo, że stanie się ona wielkim uczonym lub wynalazcą, a przynajmniej bardzo kreatywnym szefem jakiegoś zespołu. Są też dość nietypowe przypadki. Zawsze ilekroć spotykam takich ludzi w życiu ogarnia mnie zdumienie. To osoby o dużym potencjale intelektualnym i jednocześnie niskim poziomie ambicji intelektualnej. Mogłyby bez trudu nauczyć się ogromu materiału i wykorzystać go w swojej pracy, ale tego nigdy nie zrobią. Po prostu im się nie chce. Prawdziwym nieszczęściem jest połączenie wielkiej ambicji intelektualnej z niskim poziomem samej inteligencji. Takie wypadki zachodzą niezwykle rzadko, ale gdy już mają miejsce są zwykle przyczyną wielkich frustracji. Każdy z opisanych czterech przypadków jest w jakiejś mierze skrajny. Jednak warto zapamiętać, że wysoki poziom ambicji intelektualnej jest rzadziej spotykany niż wysoki poziom inteligencji. Moglibyśmy zapewne wskazać jeszcze inne ważne cechy charakteru, które sprawiają, że ktoś taką czy inną pracę będzie wykonywał lepiej. Zapewne ambicja intelektualna nie jest jedynym faktorem silnie pobudzającym świadomy i podświadomy wysiłek dążący do poznania. Wydaje się jednak, że wraz z wysoką inteligencją stanowi faktor dominujący. Mam też nadzieję, że dobrze wyjaśniłem, co należy rozumieć pod tym pojęciem. Jednak w celu uniknięcia jakichkolwiek nieporozumień, muszę jeszcze doprecyzować. Ambicja intelektualna w żadnym razie nie jest tym, co zwykle rozumie się używając tego terminu w mowie potocznej. Nie jest tożsama z chęcią zdobycia wykształcenia, bowiem chęć ta może mieć bardzo różne podłoże i motywy. Gdy ktoś jest określany jako człowiek z ambicjami intelektualnymi, to zwykle oznacza to, że chce on zdobyć wykształcenie i dobrą pracę. Chce uchodzić za intelektualistę, więc czyta o kilka książek więcej niż inni. Osoba naprawdę ambitna intelektualnie nie chce uchodzić z intelektualistę. Jeśli określenie ?intelektualista? uznamy za pozytywne, a nie pejoratywne, to możemy stwierdzić, że taka osoba po prostu jest intelektualistą. Może być bardzo wykształcona, ale nie musi. Poszukuje wiedzy i nowych rozwiązań nie tylko ze względu na gratyfikacje finansowe czy prestiżowe, lecz dla samej wiedzy. Tak więc ambicja intelektualna niewiele ma wspólnego ze zwykłą ambicją. Jak bardzo język potoczny może płatać nam figle i tworzyć coś co trudno nazwać inaczej jak bełkotem, można zobaczyć na przykładzie fragmentu zdania, które niedawno rzuciło mi się w oczy: ?Ambitny intelektualnie rap?. Nie chcę tu dyskredytować muzyki rap, choć nie darzę jej wielką sympatią. Takie określenie uznałbym za bełkot w odniesieniu do każdego gatunku muzyki. Cóż to bowiem oznacza? W tekście jest mniej wulgaryzmów i zdarzają się poprawne konstrukcje gramatyczne? Poświęciłem ambicji intelektualnej sporo uwagi, ale jest ona silnym zwornikiem w pracy z podświadomością. Jeśli ktoś czyta ten tekst czy inne podobne z nadzieją na znalezienie przydatnych sztuczek ułatwiających pracę, to niestety muszę go rozczarować. Bez ambicji intelektualnej, bez tej chęci poznania za wszelką cenę, bez żyłki odkrywcy, nigdy nie uda się naprawdę efektywnie wykorzystać podświadomości. Ambicja intelektualna najpierw pcha nas w kierunku zdobywania wiedzy, czyli tego co określiliśmy mianem piramidy specjalizacji. Potem zmusza nas do bardzo intensywnej pracy. Wywołuje silne napięcie intelektualne. Czasem nawet fizyczne. To czy jest to cecha wrodzona i czy można ją jakoś rozwinąć pozostaje sprawą otwartą. Na pewno w dużym stopniu jest wrodzoną, a przynajmniej tak sugeruje nam to charakterologia, na którą powołałem się na początku tego artykułu. Bliższe wyjaśnianie tej sprawy musiałoby zanadto rozciągnąć ten wywód, dlatego czas przejść do kolejnych aspektów pracy z podświadomością. Nim przejdę do opisu konkretnych technik pracy z podświadomością, chcę jeszcze wspomnieć o jednym ważnym czynniku bezpośrednio związanym z ambicją intelektualną. Jest to przysłowiowa kropka na ?i?.Gdy już zadbamy o swoje wszechstronne wykształcenie oraz o wiedzę specjalistyczną w dziedzinie, która nas szczególnie interesuje i ma stać się fundamentem naszej pracy zawodowej, nauczymy się wsłuchiwać w głos swojej podświadomości i wreszcie założymy, iż w obiektywnej ocenie można nas uznać za osoby obdarzone zarówno ponadprzeciętną inteligencją, jak i ambicją intelektualną, brakuje nam jeszcze jednej rzeczy. Wymienione przymioty na pewno pozwolą nam stać się dobrym i wydajnym pracownikiem: naukowcem, menadżerem, inżynierem itp. Jeśli jednak chcemy odkryć coś nowego w danej dziedzinie naukowej, budować przełomowe konstrukcje lub wprowadzić rewolucyjny system zarządzania przedsiębiorstwem, który zdyskredytuje konkurencję, musimy mieć na to jakiś pomysł. Oczywiście naukowiec przystępując do badań nie wie, co odkryje. Wszak, gdyby wiedział, nie byłoby to odkrycie. Fizyk czy matematyk nie ma pojęcia do czego mogą go doprowadzić jego wyliczenia. Nie od razu wiadomo co może przyczynić się do rokujących nadzieję zmian w firmie. Zmian o takiej doniosłości, że za kilka lat będzie się o nich pisało w podręcznikach zarządzania. To wszystko prawda. Jednak trudno pracować, gdy nie ma się żadnej wizji, żadnego wytyczonego celu czy choćby niejasnego przeczucia. Tym dopełnieniem jest pomysł! Nie jest przy tym ważne, czy ostateczny wynik będzie pokrywał się z przeczuciem. Kolumb wszakże nie dopłynął do Indii lecz do Ameryki. Jednak dziś uczy się o nim każde dziecko. Miał wizję i dążył do jej realizacji mimo sprzeciwów, nieufności czy nawet drwin. I tu dochodzimy do istotnego szczegółu. Pierwszym przejawem pracy podświadomości jest właśnie ta pojawiająca się wizja. Często sprzeczna z tzw. zdrowym rozsądkiem. Być może w czasie realizacji tej wizji nie spotkamy się z uznaniem, a wręcz przeciwnie. To cena, którą płaci niejeden wynalazca i odkrywca. Zapewne ktoś może zapytać, jak odróżnić mrzonkę od konstruktywnej wizji. Nie wiem. Być może zdolność do takich rozróżnień jest właśnie wyznacznikiem geniuszu? Możemy też spojrzeć na sprawę od drugiej strony. Częste zajmowanie się realizacją wizji, intensywna praca nad jej urzeczywistnieniem coraz mocniej wpływa na podświadomość i ukierunkowuje ją do szukania nowych rozwiązań. Teraz już biorąc pod uwagę wszystko co zostało opisane wcześniej, możemy przejść bezpośrednio do technik pracy z podświadomością. Tak jak wspomniałem wiele odkryć dokonało się na tej drodze, choć zwykle nie był to wynik świadomego stymulowania podświadomości, lecz raczej czegoś co możemy nazwać nieoczekiwanym wsparciem z jej strony. Często, gdy już przepracowany umysł odmawia posłuszeństwa i przychodzi czas na wypoczynek, zaczyna działać podświadomość i po kilku godzinach podsuwa gotowe rozwiązanie. Wielu ludzi jednak uparcie próbuje dojść do celu jedynie na drodze ciężkiej pracy i świadomego wysiłku, co nie jest złe dopóki nie prowadzi do przepracowania. W wypadku jakiejkolwiek poważnej pracy intelektualnej o takie przepracowanie nietrudno. O wiele łatwiej niż podczas pracy fizycznej. Niekoniecznie musimy oczekiwać zawsze, że nasza podświadomość podsunie nam rozwiązanie lub choć wskaże nowy kierunek badań i poszukiwań. W pewnym warunkach byłaby to nawet lekkomyślność. Jednak przepracowanie nigdy nie prowadzi do celu. Już choćby ze względu na potrzebę regeneracji sił, musimy przestrzegać zasad równowagi pomiędzy pracą i wypoczynkiem. Wielu ambitnych ludzi lekceważy te zasady. Wydaje im się, że jeśli będą pracować dłużej i ciężej, to więcej dokonają. Nawet, gdy faktycznie uda im się na tej drodze dojść do ciekawych wyników, to zwykle dzieje się to o wiele większym kosztem niż należało. Najprawdopodobniej to samo uzyskaliby szybciej, gdyby przyznali sobie prawo do wypoczynku. Być może wyda się to banalne, ale podstawową techniką pracy z podświadomością jest właśnie dbałość o wspomnianą równowagę. Przy czym musimy tak zorganizować czas wypoczynku, by jak najbardziej oderwać umysł od problemów, nad którymi pracujemy. Bardzo ważne jest w tym miejscu zrozumienie faktu, iż nie możemy sięgnąć po bardziej zaawansowane sposoby wykorzystania świadomości, dopóki nie zapewnimy sobie tej równowagi. Inaczej grozi nam poważne niebezpieczeństwo nie tylko przepracowania czy przemęczenia, lecz wręcz zawodowego wypalenia. Możemy doprowadzić się do stanu, w którym wyczerpiemy swoje siły i kreatywność na bardzo długi czas. W krańcowych przypadkach nawet na zawsze. Czytając niektóre popularne artykuły o podświadomości, odnoszę wrażenie, że ich autorzy traktują temat jak dobrą zabawę lub ciekawostkę. O nadużyciach w tej dziedzinie pisałem już w pierwszej części. Chciałbym teraz zaznaczyć, że bardziej zaawansowane techniki pracy z podświadomością, jakie zostaną opisane w następnej części nie są kolejną ciekawostką. Może zostanę posądzony o elitaryzm, lecz chcę podkreślić, że nie są to formy zabawy dla każdego. Inicjują bardzo silne napięcie umysłowe i nie powinno się ani traktować ich lekko ani też nadużywać. Nie są to już zwyczajne metody pracy intelektualnej, o jakich była mowa dotychczas, lecz narzędzia nadzwyczajne. Stąd mój apel o daleko idącą ostrożność i wstrzemięźliwość w korzystaniu z nich. Na pewno nie powinno się po nie sięgać bez długiego przygotowania i tuż po lekturze tych artykułów. Poziom wysokiego napięcia intelektualnego jest zwykle związany z ograniczeniem czasowym. Nie można tak pracować zbyt długo.To ile czasu praca pozostaje efektywna zależy w dużej mierze od cech indywidualnych i częściowo od nabytej zdolności do koncentracji, a także umiejętności wysokiej organizacji myślenia. Jednak generalnie możemy uznać, że im ktoś jest w stanie wygenerować większe napięcie, tym jego praca musi trwać krócej. Dla jednej osoby będzie to pół godziny, a dla innej dwie lub trzy godziny. Nie można jednak oczekiwać w tym wypadku wysokiej intensywności w ciągu pełnych ośmiu godzin. Nie można przykładać tu miary zdjętej z pracy fizycznej czy pracy urzędników. Im też będzie większe natężenie uwagi, tym później konieczny będzie dłuższy czas wypoczynku. Korzystając z systemów pracy z podświadomością możemy częściowo ominąć te ograniczenia. Jednak i tak zawsze ostatecznie musimy potem dobrze wypocząć. Pierwszy system ładowania podświadomości konstruuje się z czterech elementów. Są to: ciężka praca, lżejsza praca o innym charakterze, twórczy wypoczynek i pełny wypoczynek. Czas poszczególnych etapów musi być dostosowany do indywidualnych możliwości pracownika. Przykładowy dzień pracy może wyglądać w ten sposób. Godzina ciężkiej pracy, godzina lekkiej pracy, godzina ciężkiej pracy, 20 minut twórczego wypoczynku. Później powtarzamy cały schemat dwa lub trzy razy, by wreszcie pójść całkowicie wypocząć i oderwać umysł. W pierwszej fazie pracuje się bardzo intensywnie zgodnie z metodologią własnej dziedziny. W drugiej wykonuje się prostszą pracę, która nie wymaga tak wysokiego stopnia koncentracji i zaangażowania. Po czym wraca się do pracy intensywnej. Po niej trzeba starać się wyciszyć. Usiąść gdzieś spokojnie i pozwolić swobodnie krążyć myślom nie usiłując ich nadmiernie kontrolować. Wówczas znowu wracamy do pracy. Wbrew pozorom istotnym elementem jest tu pełny wypoczynek. Należy w tym czasie oderwać całkowicie umysł od pracy, ale warto mieć pod ręką jakiś notatnik, by w razie czego zanotować przychodzące do głowy rozwiązania. Rzecz w tym, by nauczyć się faktycznie odrywać od pracy, a nie ?czyhać? na nowe pomysły. To często bywa najtrudniejsze do opanowania dla osób rozpoczynających pracę podobnym systemem. Inny bardziej intensywny system zakłada przeplatanie ciężkiej pracy kilkuminutowymi chwilami twórczego wypoczynku. Może to polegać po prostu na odchyleniu się w krześle i zamknięciu oczu na kilka minut. Wreszcie możemy sięgnąć po metodę przeładowania podświadomości, która sprowadza się do długich godzin intensywnej pracy przy bardzo wysokiej motywacji, by później pozwolić sobie na dłuższy odpoczynek. Pozornie jest to podobne do zwykłego systemu pracy, jednak różnica polega tu na sztucznym przedłużaniu obciążenia intelektualnego ze świadomym założeniem, że chodzi nam o tak silne przeciążenie intelektu, by wywołać mocny oddźwięk w sferze podświadomej. Często osoby pracujące tą metodą w czasie wypoczynku mają wrażenie snu na jawie, gdy cała praca przesuwa im się jeszcze raz przed oczami. Uzyskane tą drogą wyniki muszą zostać poddane bardzo surowej krytyce, gdyż łatwo można dać się zwieść nagłym olśnieniom. Co nie znaczy, że takie olśnienia nie mogą okazać się przełomowe. Wskazałem tutaj na trzy przykładowe schematy. To tylko bardzo ogólne propozycje, które każdy musi dostosować do swoich potrzeb i możliwości. Ostatecznie każdy, kto decyduje się na taki tryb pracy, powinien wypracować sobie własny schemat. Już sama praca intelektualna o wysokim stopniu natężenia wymaga odpowiedniego miejsca, tak zorganizowanego, by zapewnić sobie całkowity spokój i odciąć się od rozpraszających bodźców. Nie muszę więc podkreślać, że takich samych warunków wymaga wykorzystanie podświadomości. Natomiast zasługuje jeszcze raz na podkreślenie fakt, iż nie wolno tych technik nadużywać. Sam mam za sobą przeróżne eksperymenty w tym zakresie i wiem, jak bardzo nieprzyjemne może być przeciążenie układu nerwowego. Bezsenność należy w tym wypadku jeszcze do dość łagodnych objawów. Im bardziej angażujemy nasz umysł do pracy, tym większą uwagę musimy zwracać na przestrzeganie higieny psychicznej. Na wypoczynek i czas spędzany z bliskimi oraz na odpowiednią dawkę ruchu fizycznego. Obecnie opracowuje się nawet specjalne systemy treningów sportowych, które mają na celu wzmocnienie układu nerwowego i przygotowanie go do wydajniejszej pracy. W tym cyklu skupiłem się głównie na intelekcie i jego pracy przy maksymalnym natężeniu. Musimy jednak pamiętać, że człowiek nie jest maszyną i każdy z nas niezależnie od poziomu intelektu i odpowiedzialności podejmowanej w pracy, ma także uczucia. Podlega różnym wahaniom emocjonalnym. Miewa problemy osobiste i tzw. gorsze dni. To wszystko także będzie miało wpływ na wyniki w pracy i na działanie podświadomości. Bardzo często zdarza się, że osoby bardzo inteligentne są najbardziej bezradne wobec swoich emocji. Nie chcą poświecić im czasu i lekceważą je, co odbija się już nie tylko na pracy, ale też na zdrowiu i relacjach z najbliższymi. Z tego powodu większości z nas potrzebna jest dodatkowa praca nad swoimi uczuciami i porządkowaniem ich, ale to już całkiem inny temat. Podejmując niniejszy temat już na samym progu staję przed problemem związanym ze szczupłością materiału źródłowego.Podejmując niniejszy temat już na samym progu staję przed problemem związanym ze szczupłością materiału źródłowego. Niełatwo jest pisać rzetelnie o podświadomości. Wprawdzie termin ten funkcjonuje w psychologii od dawna, ale naukowcy dość niechętnie go podejmują. Spróbuję najpierw wyjaśnić dlaczego. Zrozumienie tego przyda nam się w późniejszych rozważaniach. Termin podświadomość wprowadził Pierre Janet, choć jego początków można poszukiwać u Freuda i Junga. U tego pierwszego funkcjonowała raczej jako przedświadomość, co nie do końca jest tożsame, choć niektóre wnioski Freuda możemy odnieść także do podświadomości. Natomiast Jung oscylował tu w kierunku gnozy, więc jego poglądy pominę. Wiele pojęć psychologicznych ?wydostało się na wolność? i teraz egzystuje w naszej świadomości w zwulgaryzowanej formie. Wystarczy przypomnieć choćby asertywność. Psychologom chodziło o przywrócenie ludziom szacunku do samych siebie i swoich uczuć oraz o podbudowanie samooceny. Dziś nierzadko asertywność bywa rozumiana jako bezkompromisowe mówienie każdemu w oczy co się myśli, bez zachowania fundamentalnych zasad kultury osobistej. Mówiąc bez ogródek, dziś asertywnością nazywa się najczęściej zwykłe chamstwo. Podobny los spotkał podświadomość. Wystarczy przejrzeć internetowe strony, by zauważyć bardzo niepokojące zjawisko. Pojawia się na stronach o magii! Każdy hochsztapler promujący metody szybkiego uczenia się lub bez wysiłkowego osiągnięcia sukcesu, uraczy Was wspaniałym wykładem o sile Waszej podświadomości. O jej magicznych możliwościach, o ukrytym potencjale energetycznym... Takim ludziom nie można odmówić pewnych talentów poetyckich. Gorzej u nich z wiedzą i uczciwością. Podświadomość zagościła na stałe w pseudonaukowych publikacjach Andrzeja Batko twórcy NLP oraz jego zwolenników. Wszystko odbywa się w majestacie nauki wraz ze szkoleniem trenerów i udzielaniem im specjalnych certyfikatów. To nie jedyny taki przypadek wykorzystania podświadomości. Można tu długo się rozpisywać o wszelakich medytacjach tak modnych w szkołach językowych i na kursach szybkiego uczenia się, a nawet w piramidach finansowych. Nie powinniśmy się więc dziwić, że większość akademickich uczonych nie ma najmniejszej ochoty zajmować się podświadomością. Nikt z nich nie chce być utożsamiany z magią i psuć sobie zdobytej z trudem opinii w kręgach naukowych. Wszystko to sprawia, że w dziedzinie podświadomości nie posunięto się specjalnie do przodu w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Wcześniej interesowali się nią nawet znani matematycy i fizycy. Gdy została nadmiernie zwulgaryzowana, zainteresowanie to spadło. Z nowszych badań na uwagę zasługują prowadzone przez dr Maartena Bosa. Jednak niektóre jego interpretacje budzą wątpliwości. Czytając je odnosi się wrażenie, że uczony bardzo mocno sugerował się typowymi popularnymi pojęciami propagowanymi przez wspomnianych hochsztaplerów niż wcześniejszymi niezależnymi badaniami swoich poprzedników. By nie pozostać gołosłownym, podam przykład takiego badania. Dr Bos odkrył, że gdy jesteśmy głodni, podejmujemy gorzej decyzje i mamy większy problem z analizą problemów, nad którymi pracujemy. Rzec można ? nic nowego! Badania były prowadzone nad osobami, które po przebudzeniu rozpoczynały pracę bez posiłku oraz nad takimi, którym podano preparat zawierający glukozę. Potem w podobny sposób badano dwie grupy osób, które podejmowały decyzje przy udziale podświadomości. Już w tym punkcie założenia eksperymentu pozostają wątpliwe i raczej mało związane z podświadomością. Wnioski są jeszcze dziwniejsze. Z badania ponoć wynika, że podświadomość bynajmniej nie daje o sobie najsilniej znać w czasie snu oraz to, iż nie potrzebuje ona tyle energii do funkcjonowania w przeciwieństwie do świadomości. Przyznam, że związek jest dla mnie dość ulotny. Być może należałoby cały proces badawczy dokładniej przeanalizować, ale gdy spojrzymy na cały zakres prac i zainteresowań dr Bosa zauważymy wyraźną tendencję do szukania na siłę zastosowań w biznesie i w polityce. Na pewno szukanie zastosowań jest ważne, ale prowadzenie badań jedynie z takim nastawieniem nigdy nauce dobrze nie służyło. Ostatecznie natrafiamy na jeszcze jeden problem. Jest nim brak badań nad pracą podświadomości u osób pracujących intensywnie intelektualnie. Czyli samych naukowców oraz tych, od których wymaga się wysokiego stopnia kreatywności. Takich badań po prostu nie ma. Wszystkie te, które są lub były prowadzone odnoszą się do ogólnie pojmowanej podświadomości i niewiele wnoszą w interesujący nas temat. Piszę o tym wszystkim z dwóch ważnych powodów. Pierwszym z nich jest przestrzeżenie Czytelników przed rozpowszechnionymi metodami pracy z podświadomością, których głównym celem jest takie wpłynięcie na naszą świadomość, by skłonić nas do zmniejszenia zawartości własnego portfela lub konta. Drugi powód to ukazanie opisywanych treści we właściwym kontekście. Ciągle brak solidnych opracowań na temat roli podświadomości w intensywnej pracy intelektualnej. Większość uczonych nie potrafi jej wykorzystywać właściwie. Mimo to właśnie dzięki podświadomości dokonano szeregu przełomowych odkryć. Wszystko to jednak było raczej wynikiem przypadku niż planowego procesu. Być może uda mi się wskazać na istotne czynniki i pomóc niektórym Czytelnikom zaprząc podświadomość do pracy w sposób bardziej kontrolowany. Jako źródła posłużą mi tu wypowiedzi uczonych z przed kilkudziesięciu lat. Ludzi, którzy zdawali sobie sprawę z tego, że okiełznanie podświadomości może przynieść wiele korzyści. Oprócz tego będę się posiłkował wynikami badań innych nauk oraz obserwacjami, które póki co nie zostały jeszcze usystematyzowane i opublikowane. cdn. Źródła: J. Hadamard, Psychologia odkryć matematycznych, tłum R. Molski, PWN Warszawa 1964. M. Bos, A. Dijksterhuis, R. Van Baaren, The benefits of ?sleeping on things?. Unconscious thought leads to automatic weighting, Journal of Consumer Psychology. Wspomniałem już uprzednio o wielu odkryciach naukowych, w których niepomierny udział miała podświadomość.Wspomniałem już uprzednio o wielu odkryciach naukowych, w których niepomierny udział miała podświadomość. Już sam ten fakt sprawia, iż nie powinniśmy się zniechęcać trudnościami przedstawionymi w poprzedniej części tego cyklu. Musimy jeszcze przełamać jedną trudność. Zapewne Czytelnicy oczekują ode mnie podania definicji podświadomości. Jest z tym tak samo, jak z definicją miłości. Każdy niby wie, czym jest miłość, ale nikt jej nie potrafi zdefiniować. Jednak, gdy zaczniemy sprawę zgłębiać szybko może się okazać, że to co ?każdy wie? - każdy też rozumie całkiem odmiennie. Definicji podświadomości nie znajdziemy w Wikipedii. Hasło tam zamieszczone trudno uznać za definicję czy choć próbę opisu. Także większość innych encyklopedii uchyla się od jasnego opisu. Podaje się wyjaśnienie, że jest to sfera pomiędzy świadomością a nieświadomością i nierzadko błędnie przypisuje to psychoanalizie. Natomiast sam Pierre Janet ? twórca terminu podświadomość ? uważa ją wręcz za wyższy poziom świadomości. Nie będziemy się tu wikłać w niepewne próby definiowania omawianego pojęcia. Przyjmijmy za większością psychologów, że jest to rodzaj aktywności psychicznej, który odbywa się poza świadomością. Tu wreszcie dotykamy bliżej interesującej nas sprawy. Można w pewnym uproszczeniu postawić znak równości pomiędzy aktywnością a pracą. Czyli możemy tę definicję przekształcić tak, by otrzymać stwierdzenie, że podświadomość jest to forma pracy jaką wykonuje nasza psychika poza świadomością. Myślę, że takie ujęcie jest jak najbardziej do przyjęcia. Nie możemy cały czas pracować fizycznie. W pewnym momencie nasze mięśnie będą potrzebowały odpoczynku. Nie możemy też cały czas pracować intelektualnie. Im bardziej jest to intensywna praca, im więcej wymaga kreatywności, poszukiwania nowych pomysłów i rozwiązań, tym szybciej nas zmęczy. Wie o tym każdy, kto taką pracę podejmował. Przy wysokim natężeniu uwagi niemożliwe jest siedzenie nad problemem przez 8 godzin bez przerwy. Jeśli ktoś twierdzi co innego, to zapewne nigdy nie miał do czynienia z naprawdę intensywną pracą intelektualną. Wobec tych faktów nasza podświadomość wypada niezwykle dobrze. Ona prawie nigdy się nie męczy i rzadko bywa przeciążona. Pracuje cały czas, nawet wtedy gdy śpimy. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Gdy zasypiamy mięśnie odpoczywają, świadomość zostaje uśpiona, a nasza podświadomość dokonuje segregacji pozyskanych w czasie dnia informacji i przeżywanych uczuć. Dokonuje się proces podobny do defragmentacji dysku komputerowego. Jego produktem ubocznym są nasze sny. Jednak podświadomość też można przemęczyć. Wspomniana już ciężka praca intelektualna albo bardzo intensywne przeżycia emocjonalne mogą ją przeciążyć. Typowym objawem jest płytki sen i ciągłe budzenia się lub wrażenie, że ciągle pracujemy. Zdarzały mi się takie sytuacje, gdy na skutek nawału pracy przeciążałem i umysł i podświadomość. Wtedy trwając w dziwnym męczącym półśnie wiedziałem, że jestem w łóżku, a jednocześnie ciągle pracowałem we śnie. Przemęczony umysł starał się wszystko zepchnąć w podświadomość, a ona nie nadążała z segregowaniem danych. Jaką pracę jeszcze wykonuje nasza podświadomość? Posegregowane informacje są przechowywane w naszej pamięci. Nie jesteśmy w stanie pamiętać o wszystkim świadomie. Pamiętamy zwykle o sprawach bieżących i o tym wszystkim czym często się zajmujemy. Nierzadko mamy wrażenie, że o wszystkim innym zapominamy. Niedawno zdałem sobie sprawę, że niemal nic nie pamiętam z książek przeczytanych przed laty. Niedobrze. Można wprost uznać, że nie warto się uczyć, dużo czytać, uczestniczyć w ciekawych wykładach i konferencjach, skoro to czego nie wykorzystujemy na co dzień szybko zapominamy. Tak zresztą myśli wielu ludzi nastawionych bardzo utylitarnie. Uczyć się tylko tego, co da lepszą pracę. Później postaram się wykazać, że jest to błędna optyka. Teoria piramidy specjalizacji pokaże nam, że tacy ludzie zawsze będą gorszymi fachowcami. Zwłaszcza na stanowiskach wymagających twórczego myślenia i kreatywności. Jednak nie powinniśmy się zbytnio martwić tym pozornym zapominaniem. Większość zdobytych informacji jest przechowywana w naszej podświadomości i może zostać nam podsunięta w chwili, gdy nie będziemy się tego spodziewać. Można to łatwo sprawdzić. Gdy po wielu latach sięgniemy po tę samą pozornie już zapomnianą książkę, w miarę czytania będziemy sobie stopniowo przypominać, co stanie się za chwilę lub jakie informacje znajdują się na kolejnych stronach. Doświadczymy ?przebłysków świadomości?. Tak naprawdę podświadomość ułatwia nam proces przypominania poprzez podsuwanie tych treści, które wydawało nam się, iż już pozornie przepadły. Często pisze się o tym, że 90% naszego mózgu jest niewykorzystywana i staje się to podstawą do przeróżnych pseudonaukowych spekulacji. W rzeczywistości wiele procesów przebiega poza naszą świadomością i stąd błędne przekonanie, że nasz mózg ?leży odłogiem?. Mózg musi zarządzać nie tylko procesami poznawczymi, ale także ruchami ciała i procesami wegetatywnymi. Raczej nikt z nas nie myśli nad każdy krokiem, gdy idzie ani nad każdym trawionym składnikiem spożytych pokarmów. To wszystko odbywa się bez udziału naszej świadomości, ale jednak jest zarządzane przez układ nerwowy, którego centralnym punktem jest mózg. Wiemy już o dwóch ważnych działaniach związanych z pracą intelektualną, które dokonują się w podświadomości. Teraz możemy zastanowić się nad kolejnymi zagadnieniami. Czy można jakoś kształtować naszą podświadomość i sprawić by była bardziej wydajna? Czy można bezpośrednio zaprząc ją do pracy, planując jej użycie a nie tylko zdawać się na szczęśliwy przypadek i nagłe przebłyski? cdn. Źródła: J. Hadamard, Psychologia odkryć matematycznych, tłum R. Molski, PWN Warszawa 1964. M. Bos, A. Dijksterhuis, R. Van Baaren, The benefits of ?sleeping on things?. Unconscious thought leads to automatic weighting, Journal of Consumer Psychology. Wspomniałem uprzednio o tym, że podświadomość przechowuje wiele rzeczy, o których świadomie w danym momencie nie pamiętamy.Wspomniałem uprzednio o tym, że podświadomość przechowuje wiele rzeczy, o których świadomie w danym momencie nie pamiętamy. Teraz mogę jeszcze dodać, że podświadomość pracuje nad tymi danymi. Trudno dokładnie stwierdzić, jak odbywają się te procesy. Nie są one wystarczająco zbadane, a właściwie wcale nie są zbadane. Obecny stan wiedzy nie pozwala nam nawet precyzyjnie opisać pracy mózgu. Informacje zawarte w podręcznikach fizjologii i psychologii są w tym zakresie raczej przybliżone. Na przykład wiemy, gdzie znajdują się ośrodki mowy, ale nie mamy tu 100% pewności. Szeroko znane jest też zjawisko przejmowania funkcji uszkodzonej części mózgu przez sąsiednie. Wiemy za to kilka innych rzeczy. Podświadomość pracuje tylko i wyłącznie na materiale uprzednio danym. Wprawdzie wiele odkryć dokonano dzięki niej, ale zawsze były to odkrycia jakoś powiązane z pracą człowieka, który doświadczał przebłysku. Nie licz na to, że Twoja podświadomość poda Ci nagle nową rewelacyjną teorię względności, jeśli nie zajmujesz się fizyką. Przy czym nie chodzi tu o zajmowanie się polegające tylko na czytaniu podręcznika. Chodzi o bardzo intensywne rozważania nad danym problemem, które potem zostaną przeniesione do podświadomości. Do tego problemu jeszcze powrócimy. Teraz możemy zająć się obiecaną wcześniej piramidą specjalizacji. Liczne badania i obserwacje pokazują nam dość ciekawą rzecz. Wbrew powszechnemu mniemaniu najbardziej przełomowych odkryć nie dokonują ludzie poświęcający czas jedynie swojej wąskiej specjalizacji. Oczywiście oni też mogą dokonać wiele, ale o wiele bardziej kreatywne są jednostki przejawiające szerokie zainteresowania. Można tu posłużyć się nieco kolokwialnym zwrotem ? ci, którzy pchają sobie do głowy niemal wszystko! Piramida specjalizacji polega na tym, że należy dzieci uczyć w miarę równomiernie wszystkich przedmiotów i budzić jak najszersze zainteresowania. Co jakiś czas pojawiają się głosy próbujące ograniczyć tę wszechstronność. Po co to wszystko? Po co poznawać historię? Do czego przyda się dziecku opanowanie funkcji trygonometrycznych, jeśli ono chce w przyszłości naprawiać samochody albo zostać ministrem - najlepiej finansów (sic!)? Ludzie podnoszący takie głosy nie rozumieją zupełnie, że w ten sposób hamują rozwój cywilizacji, zubażają osobowości i wreszcie stwarzają podstawy do wychowywania miernych specjalistów. Podświadomość pracuje na tym, co w ciągu życia udało nam się zgromadzić. Jeśli brakuje pobocznych zainteresowań i wiedzy z innych dziedzin, trudno liczyć na nowatorskie odkrycia. By to zrozumieć, musimy się pokrótce zastanowić na czym polega kreatywna praca. Osoba zatrudniona do powtarzalnego zajęcia, nawet takiego wymagającego pewnego wysiłku intelektualnego, z punktu widzenia osiąganych w pracy wyników nie musi mieć szerokich horyzontów. Raz wyuczony ciąg postępowania powinien być powtarzany. Z czasem zwykle poprawia się koordynacja ruchowa (w pracy fizycznej) lub psychiczno-intelektualna (w pracy biurowej i podobnych). Od ludzi na takich stanowiskach nie wymaga się kreatywności, nawet jeśli modne obecnie teorie próbują nas przekonać do czegoś innego. Mają tylko powielać schemat, a własna inwencja jest najczęściej wręcz źle widziana. W przeciągu ostatnich stu lat powstały nawet teorie sugerujące, że zbyt rozległe zainteresowania czy wysoki poziom inteligencji zmniejszają efektywność takiej pracy. Jednak nie wszyscy się z nimi zgadzają, a z racji, iż jest to już zupełnie inny temat, nie będziemy tutaj go pogłębiać. Całkiem inaczej wygląda praca wymagająca kreatywności i generująca wysokie napięcie intelektualne. Większość ludzi, nawet pośród naukowców, uważa że w takiej pracy liczy się tylko wąska specjalistyczna wiedza. Skoro ktoś ma zajmować się rozwiązywaniem problemów w danej dziedzinie, to powinien cały swój czas i energię skupić właśnie na tej dziedzinie. Inne zainteresowania są w takim rozumieniu jedynie marnowaniem czasu i sił. Już od dawna zauważono, że pośród uczonych można przeprowadzić wyraźną linię podziału na odkrywców i systematyków. Podział ten dotyczy nie tylko nauki, ale niemal każdej dziedziny. Są bowiem ludzie pragnący poszukiwać nowych rozwiązań i gotowi zaryzykować swoją reputację zawodową, by zbudować coś nowego. Są i tacy, którzy wolą trzymać się utartych torów i systematyzować wcześniejszy dorobek swoich poprzedników oraz wnosić swój wkład na drodze drobnych poprawek. Praca jednych, jak i drugich jest konieczna. Pierwsi dokonują przełomowych odkryć, drudzy doprecyzowują drobne niedociągnięcia pierwszych. By podać przykład może nieco bliższy większości Czytelników wystarczy przywołać dwa odmienne typy zarządzających. Jeden po objęciu stanowiska postanawia wszystko pozmieniać, poszukuje nowych form aktywności na rynku i nowych sposobów produkcji. Drugi dokładnie studiuje pracę swoich poprzedników i ostrożnie wprowadza jedynie drobne innowacje. Nie można powiedzieć, że jeden z nich postępuje źle. Obaj mogą zapewnić przedsiębiorstwu znaczne korzyści, pod warunkiem że ich metody zbiegną się z aktualnymi potrzebami. Być może Czytelnicy odnieśli wrażenie, że jedynie odkrywca skorzysta na wprzęgnięciu do pracy podświadomości. Tak nie jest. Systematyczne studia nad danym przedmiotem są potrzebne w każdym wypadku, w każdym też dochodzi do tzw. olśnień, choć mają one nieco inny charakter. Sposób pracy jest do pewnego stopnia determinowany rodzajem umysłowości, ale ma na niego wpływ także piramida specjalizacji. Im bardziej specjalistyczna wiedza zbudowana jest na fundamencie rozległej wiedzy ogólnej, tym większa szansa dokonania przełomowych odkryć lub znalezienia nowatorskich rozwiązań. Musimy więc uznać, że pierwszym, a być może najważniejszym sposobem pracy nad swoją podświadomością jest zdobywanie wszechstronnego wykształcenia. cdn. Źródła: J. Hadamard, Psychologia odkryć matematycznych, tłum R. Molski, PWN Warszawa 1964. M. Bos, A. Dijksterhuis, R. Van Baaren, The benefits of ?sleeping on things?. Unconscious thought leads to automatic weighting, Journal of Consumer Psychology. Dzięki rozległej wiedzy, jaką możemy zdobyć opierając swoją edukację na piramidzie specjalizacji, zapewniamy sobie bogaty materiał porównawczy.Dzięki rozległej wiedzy, jaką możemy zdobyć opierając swoją edukację na piramidzie specjalizacji, zapewniamy sobie bogaty materiał porównawczy. Jest to nieoceniona baza danych, z której podświadomość będzie mogła wydajnie korzystać. W tym wypadku możemy naszą podświadomość porównać do naukowca, który pracuje tym wydajniej im więcej ma do dyspozycji materiału badawczego. Tu jeszcze muszę wyjaśnić dlaczego tak mocno podkreślałem wszechstronność wykształcenia. Specjalista bez tej rozległej bazy będzie mógł wprowadzać tylko konwencjonalne rozwiązania i iść utartymi w swojej dziedzinie torami. Osoba z dużym zapleczem informacji z innych dziedzin, będzie mogła dokonywać niekonwencjonalnych porównań i wprowadzać bardziej nowatorskie rozwiązania. Piramida specjalizacji jest podwyższeniem pozwalającym ogarniać szersze horyzonty i patrzeć znacznie dalej. O dopływ informacji należy dbać przez całe życie i nie ograniczać się do okresu szkolnego. Kolejnym ważnym punktem kształtowania swojej świadomości jest nauka doceniania jej i wsłuchiwania się w jej głos. Wielu ludzi określających się mianem racjonalistów odrzuca wszystkie podszepty tzw. intuicji i z czasem staje się na nie zupełnie nieczuła. W rzeczywistości w imię źle pojętego racjonalizmu odrzuca pracę podświadomą swojego rozumu! Jak dotąd nikt nie opracował żadnej naukowej metody pomagającej zwracać uwagę na swoje przeczucia. Jednak każdy z nas, kto nie wyrobił w sobie nadmiernych uprzedzeń, zna takie sytuacje z własnego życia. Nagłe olśnienia, ciekawe pomysły, czy też świadomość wydarzeń, które dopiero mają nadejść. Różnie tłumaczy się takie zjawiska. Myślimy o jakiejś dawno nie widzianej osobie, a ona właśnie do nas dzwoni. Możemy w tym dopatrywać się telepatii lub innych niezbadanych fenomenów. Póki jednak nie zostały one dobrze zbadane, równie dobrze możemy przyjąć to jako wynik pracy naszej podświadomości i wynik wyliczeń prawdopodobieństwa zdarzeń, których nie bylibyśmy w stanie przeprowadzić świadomie. Nie chciałbym w tym miejscu zapuszczać się zbyt daleko w tego typu hipotetyczne spekulacje. Moim zamiarem jest tylko zachęta do wsłuchiwania się w tego rodzaju ?wewnętrzne głosy? i zauważania ich. Wsłuchiwanie nie oznacza automatycznie bezkrytycznego polegania na nich. Każda praca podświadomości musi ostatecznie przejść przez sito racjonalnego wnioskowania. Jednak, by mogła zostać poddana weryfikacji, najpierw musi zostać dostrzeżona. Trzecia forma aktywacji podświadomości i pracy z nią jest już bardziej bezpośrednia. Przypomina zalecenia związane z technikami burzy mózgów. Jednak w tym wypadku nie zalecałbym jej jako bezpośredniej części procesu twórczego, lecz raczej w formie ćwiczeń. Możemy mieć zgromadzonych bardzo dużo informacji z różnych dziedzin i stać się osobami wyczulonymi na podszepty naszej podświadomości, ale ciągle jeszcze brakuje nam zdolności operowania różnymi oddalonymi od siebie elementami. Tego typu ćwiczenia są bardzo proste i mogą być nawet przyjemne. Ich najważniejszym elementem jest zabawa w wynalazcę. Wielu zdolnym ludziom w kreatywności przeszkadza obawa przed ośmieszeniem się. Jest ona tak głęboko zakorzeniona, że nawet w samotności odrzucają wszystko, co z góry wydaje im się absurdalne i niepoważne. To oczywiście ogranicza w znacznym stopniu ich kreatywność i podcina skrzydła w pracy z podświadomością. Dlatego na początku to całkiem przyjemne ćwiczenie może sprawiać sporo trudności. Warto przypomnieć sobie, że wielu wielkich wynalazców było ośmieszanych i uważanych za szaleńców. Dziś wszyscy korzystamy z ich dorobku. Nikt z nas nie chce być wyśmiewanym, nawet w imię postępu. To już jednak kwestia właściwej prezentacji swoich pomysłów. Nie czas teraz na zajmowanie się tym. By prezentować nowe pomysły i rozwiązania, najpierw trzeba je mieć. Cała zabawa w wynalazcę polega na łączeniu ze sobą pozornie odległych i niezwiązanych rzeczy. Przy czym nie chodzi o wysilanie swojego umysłu, a raczej na przestawienie się na bierną obserwację tzw. strumienia świadomości. Pozwolenie sobie na nieracjonalność. Na początku można próbować robić to tylko odniesieniu do własnej dziedziny. Osoby pracujące słowem mogą tworzyć w myślach kompletnie absurdalne twory językowe, matematycy i inżynierowie budować dziwaczne działania matematyczne. Architekci wymyślać budowle ?stojące na głowie? itd. Stopniowo powinniśmy rozszerzać wachlarz rozważanych pomysłów i dodawać coraz odleglejsze elementy z innych dziedzin wiedzy i życia. Na tym etapie i w ramach ćwiczenia im więcej absurdów tym lepiej. Trzeba odblokować naszą podświadomość i niewykorzystane dotąd zasoby. Powrócić do bogactwa nieskrępowanej dziecięcej wyobraźni, która została zagłuszona ?dorosłym? racjonalizmem. Zbyt dużo pomysłów zostaje odrzuconych dlatego, że ?wszyscy wiedzą?, iż tak się nie da! Oczywiście cały czas poruszamy się w sferze ćwiczeń i przygotowań. Przestrzegam w tym miejscu przed zbyt pochopnym wykorzystywaniem tych technik bezpośrednio w swojej pracy. Odkrycie nowej płaszczyzny może na początku bardzo zaburzyć nasz osąd własnych możliwości i rzeczywiście narazić na śmieszność. Poza specjalnymi grupami pracującymi profesjonalnie metodą burzy mózgów, wykorzystanie podświadomości musi pozostać naszym prywatnym narzędziem. Nie sądzę, że pomoże w karierze obnoszenie się z podobnymi technikami lub zbyt ufne poleganie na nich. Pamiętajmy, że jest to przydatne narzędzie. Może nam pomóc, ale może także zaszkodzić. Jak każde narzędzie może zostać dobrze lub źle użyte. cdn. Źródła: J. Hadamard, Psychologia odkryć matematycznych, tłum R. Molski, PWN Warszawa 1964. M. Bos, A. Dijksterhuis, R. Van Baaren, The benefits of ?sleeping on things?. Unconscious thought leads to automatic weighting, Journal of Consumer Psychology. Do tej pory wszystko wygląda na dość łatwe i zrozumiałe.Do tej pory wszystko wygląda na dość łatwe i zrozumiałe. Oczywiście proces nabywania wiedzy wcale taki łatwy nie jest. Podobnie jak przełamanie bariery lęku przed pozorną irracjonalnością. Niemniej jest to praca do wykonania dla każdej inteligentnej osoby. Im poziom inteligencji wyższy i im więcej włożonego regularnego wysiłku, tym też efekty będą lepsze. Współczesna charakterologia pośród wielu mierzonych cech charakteru człowieka wyróżnia tzw. ambicję intelektualną. Zatrzymajmy się chwilę na tej ważnej cesze. Nie jest ona bezpośrednio związana z samą inteligencją, choć zwykle ludzie bardzo inteligentni mają też bardziej rozwiniętą ambicję intelektualną. Czym jest ta ambicja? Jest wewnętrznym silnym dążeniem do poznania dla samego poznania. Najlepiej oddaje ją stwierdzenie wielkiego matematyka Hilberta: ?Będziemy wiedzieć, musimy wiedzieć!'. Tak właśnie postrzega świat człowiek obdarzony silnie rozwiniętą ambicją intelektualną. Chce wiedzieć jak najwięcej, musi wiedzieć. Dla niego wartością najważniejszą jest wiedza. Jej rozszerzanie. Problemy, których inni unikają, on musi rozwiązać. Można nawet pokusić się, że to dążenie czasami bywa silniejsze od niego samego. Jest niczym nałóg. Ambicja intelektualna u poszczególnych osób występuje z różnym natężeniem. Wielu jest takich, którzy ?wiedzieć nie muszą? i nawet nie chcą. Mogą być dobrymi pracownikami, nigdy nie staną się